Nie wiem czy to odpala się moje adhd czy co, ale mam czasem ochotę zagadać do jakiegoś niebieskiego w losowym miejscu. Wiecie, chodzi mi o takiego z pozoru nieśmiałego chłopaka, który nawet jak oleje to chociaż się uśmiechnie. Nie chodzi mi o podryw, ale o nawiązanie kontaktu na żywo bez bawienia się w internety. Mam raczej dobrą aparycję i wszystkie moje dotychczasowe randki miały szanse być kontynuowane. Powstrzymuje mnie jedynie wizja bycia

Kojaan












