A idźcie w kij z tą wigilią sportowe świry. Przygotowałem sobie legalnie moje 3 pojemniczki i spakowałem na święta: rostbef, brokuł, śmietankę 36% i orzechy makadamia. Siadam ze wszystkimi do stołu i wyjmuję swoją szamę. Patrzyli na mnie jak na jakiegoś kosmitę. Mówię - matka weź podaj mi ocet jabłkowy, niefiltrowany, niepasteryzowany, bo poprawia wrażliwość insulinową. Ona na to, że ma zwykły tylko. Aż się czerwony zrobiłem w środku spojrzałem cały w-------y
Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna.
- Ewa!? - Klaudia?! O jaaa, Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi - Zajebiście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę zajebiście hihihi. - U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba
@Cin-Cin: Praca w takiej gazecie to musi być jedna wielka impreza. Szukają materiału... o, gdzieś tam jakaś puma w Czechach! Co zrobimy? Dialog z pumą po czesku!
Ja planuję odpuścić dietę w Święta. Chodź trening dziś już wszedł :)