@nirvikalpasamadhi: Puścić cierpienie, nie trzymać się go (wszak nie tylko radość ma moc przyciągania myśli). Łatwo napisać, trudno wykonać. Przezwyciężenie fiksacji okreslibym wręcz jako akt heroizmu.
Budzę się rano, popijam kawusie, patrzę sobie na na wykop i strajk kobiet, a tam lewica liderami protestów. Postulaty to przepiękny tęczowy ład mokry sen lewicy, reprezentanci wciąż tego samego zgniłego systemu, stare wygi i wyjadacze, Boni, Szumlewicz, ehh...
Ogółem protesty są przejmowane przez lewicę, feministki, antife itp a to bardzo źle i moim zdaniem trzeba reagować, żeby przypadkiem propaganda pisu nie okazała się prawdą.
TL:DR: Jako społeczeństwo mamy kilka cech, które nie są nam na rękę, pokrótce opisałem 3 z nich. Oprócz tego sugeruję rozwiązania mogące moim zdaniem pomóc odwrócić złe trendy i uniknąć głębszej destabilizacji.
Komunistyczne ZSRR wybiło przedsiębiorców i przejęło na własność środki produkcji. Nazistowskie Niemcy nie przejęły własności, ale "sprywatyzowały" w ręce partii przejmując nad nimi kontrolę. Czy jest róznica między państwową własnością, a państwową kontrolą środków produkcji? Które to kapitalizm?
Gdyby podzielić emocje na przyjemne i nieprzyjemne, to... czy to prawda że właściwie większość emocji jakie w ogóle jest w stanie odczuwać człowiek, są nieprzyjemne? Poniżej emotion wheel #psychologia #pytanie
@nirvikalpasamadhi: po prostu te złe emocje mają więcej nazw i są bardziej szczegółowo przeanalizowane, bo więcej się o nich mówi i bardziej się je przeżywa.
To czego jest więcej, to trzeba byłoby policzyć momenty, w których przeżywa się te złe i te dobre - może być, że dobrych jest mniej nazwanych, ale całościowo (czasowo) przeżywa się je dłużej. Ale to by trzeba zrobić osobne badania, a trudno takie rzeczy ilościowo
Pomiędzy doświadczeniem cierpienia ze strony świata, a własnym upadkiem moralnym jest bardzo cienka linia. Gdy człowiek z radosnego staje się sarkastyczny, krzywda drugiego człowieka podobnego z natury sobie staje się obiektem kpin i żartów, a postrzeganie świata zmienia z realizmu w pesymizm. Ale czy pesymiści to realiści? Nie sądzę.
Pojawia się wiecznie niezadowolenie z otaczającego świata i ciągłe wskazywanie palcem winnego. A to z kolei wpędza w bezwarunkowe przyjęcie własnych przekonań jako bezkrytycznie
Ktoś pamięta Samuraja Jacka z Cartoon Network? Okazuje się być bardzo ciekawą i głęboką bajką uczącą jak wypracować własny silny system wartości i kręgosłup moralny, oraz jak podążać do celu i osiągnąć spokój wewnętrzny pomimo przeciwności losu.
@nirvikalpasamadhi: Wywiad czy wykład to jednak są zupełnie inne sytuacje komunikacyjne niż dyskusja, w których jeden z rozmówców jest w jakiś sposób wyróżniony i łatwiej przez to wyeliminować w ich obrębie adwersaryjne tendencje, a łatwiej o kooperację. Dyskusje — poza może akademickimi środowiskami, albo jakimiś toczonymi na piśmie i raczej niespiesznie — niestety na ogół wyglądają tak, że jak się bliżej przyjrzy temu „wspólnemu wypracowywaniu prawdy”, to się okazuje, że
@natxd: trzeba mieć mocno nasrane kałem wszelakiej zwierzyny w dyni, żeby pod postem człowieka, który poświęcił swój czas na próbie wytłumaczenia swojego poglądu napisać "ale wysryw". To już mogłaś/eś nic nie napisać niż tak durny komentarz, który zrobił z ciebie największego/ą idiotę/kę tego wpisu.
We have ostracized them instead of embracing them, we've alienated them instead of empathizing with them, we've let the smog of cynicism cloud our hearts and minds, when kindness should have been our guiding light.
Łatwo napisać, trudno wykonać. Przezwyciężenie fiksacji okreslibym wręcz jako akt heroizmu.