Patrzę czasem na swoje rzymskie monety i myślę, przez ile rąk musiały przejść, przez ile krajów, wojen, pożarów, rabunków i przypadków, żeby ostatecznie trafić do faceta ze wschodu Polski.
Nie chodzi nawet tylko o samą wartość kolekcji. Bardziej o skalę czasu. Gdy bito część tych monet, mojego miasta jeszcze nie było. Imperium Rzymskie żyło, handlowało, biło srebro i brąz, a miejsce, w którym dziś siedzę, było dla tamtego świata kompletnym końcem mapy albo
Nie chodzi nawet tylko o samą wartość kolekcji. Bardziej o skalę czasu. Gdy bito część tych monet, mojego miasta jeszcze nie było. Imperium Rzymskie żyło, handlowało, biło srebro i brąz, a miejsce, w którym dziś siedzę, było dla tamtego świata kompletnym końcem mapy albo













































Dajcie mi odznakę frajera roku
#gielda