przykry i smutny dzień, ale jakoś mimo wszystko lepszy niż w ostatnich latach. Zero łez. Jak tak sobie patrzyłem na tych znerwicowanych, ogarniętych konsumpcjonizmem ludzi robiących zakupy na święta, to aż mi się lepiej robiło, że nie biorę w tym udziału. Uważam, że to pewne błogosławieństwo, że nie muszę spędzać tych świąt z fałszywymi, nigdy nienasyconymi ludźmi, którymi gardzę. Żyję na swoich zasadach i żadna odklejona polka z czarną historią nie pie*#$li
driveback































