Dzisiaj doznałem małego szoku. Byłem w Wydziale Komunikacji u siebie w starostwie (miasto ok. 60 tys. osób), żeby złożyć wniosek o wymianę prawa jazdy (nowy adres). Przy okienku obok obsługiwana była Chinka (lvl 30), która po polsku znała tylko podstawowe zwroty typu "tak", "nie", "dziękuję", "do widzenia". Obsługiwała ją pani lvl 55/60 i robiła to po angielsku! Nie był to angielski na jakimś wysokim poziomie, ja dałbym temu może A2, ale wystarczająco
Zymbar






























