Mirki, co moja koleżanka o------a. Powaliła #logikarozowychpaskow. Ma ona córkę w piątej klasie, dziecko w nauce jest bardzo przeciętne. Żeby jej ułatwić zatargała dzieciaka do poradni pedagogicznej. Po otrzymaniu wstępnej opinii dzwoni do mnie ZADOWOLONA (?!), bo jej dziecko ma dysleksję. WDF? Jak można się cieszyć, że dzieciak ma dysfunkcję? I jeszcze jej tłumaczenie, że teraz będzie jej łatwiej w szkole. Mało tego, niedawno dostała pełną opinię z poradni
kaatia
































