W przepełnionym tramwaju siedzi blady, wymęczony student. Pod oczami ma sine cienie, a przez rękę przewieszony gruby płaszcz. Na jednym z przystanków wsiada starsza pani i z pretensją w głosie mówi:– Młody człowieku, ustąpiłbyś miejsca starszej schorowanej kobiecie!Student z trudem podnosi głowę, patrzy na nią zmęczonym wzrokiem i odpowiada:– Proszę pani, ja po 12 godzinach na uczelni ledwo żyję... Może pani najwyżej potrzymać mój płaszcz.Starsza pani oburzona:– A co mi po twoim
Recker1















