Nigdy nie leciałem w samolocie żadną klasą wyższą niż ekonomiczna (no może raz mi zrobili darmowy 'upgrade' do 'premium economy'). Generalnie jedzenie we wszystkich lotach do tej pory wyglądało mniej więcej tak samo albo bardzo podobnie. Danie główne (ziemniaki/ryż/makaron + ryba/mięso/owoce morza), do tego krakers + kawałek sera, bułka + masło (znanej marki, zawsze zamarznięte na kamień), sałatka , deser/owoce i woda w takim śmiesznym kubeczku z wieczkiem (jak w jogurcie). Oczywiście
@motaboy: Chyba nornalne, że jak lecisz 12h to dają ci więcej niż jak lecisz 2h. Ogólnie w samolotach jedzenie jest jakie jest. Tutaj wrzuciłem fotkę, bo było nietypowe po prostu.
Cześć Mirki, nie wrzucałem na razie obiecanego tekstu, ale zrobię to na pewno! Tylko nie teraz. Powodów jest spor: mam teraz bardzo dużo pracy, bo za miesiąc jadę na urlop, wracam dopiero w połowie września tak więc do tego czasu będzie trochę sucho na blogu. Ale... zrekompensuje Wam to i zrobię Australijskie rozdajo, jeszcze myślę w jakiej formie ale na pewno się pojawi :) Mam nadzieję że nie macie mi za złe,
Cześć Mirki! Wstałem dzisiaj rano i się okazało, że będzie aktualizacja. Z wersji 2.9 r.12 przechodzę na całkiem nowy system 3.0 ;) Zróbcie tak, żebym dostał przynajmniej 30 plusów, a wasze systemy nie będą już nigdy się zawieszać. Ja tymczasem wypiję zdrowie każdego plusującego. Nawet na imprezę wpadnie jeden mirek @Cash1337 który przyleciał dzisiaj do Sydney :D
Cześć Mirki. Leci do Was kolejny wpis, tym razem o Aborygenach. Skupiłem się w większości tekstu na tym jak żyją oni dzisiaj, ale też poruszyłem temat ich religii oraz historii bo ma ona ogromny wpływ na to jak się zachowują. Tak czy inaczej zachęcam do przeczytania i zostawienia plusa :)
Odbiegając od tematu pokrewieństwa i rodziny. Kolonizatorzy w jakiś sposób poszanowali kulturę Aborygenów i to co zdziwiło mnie po przylocie do Sydney to dziwne nazwy niektórych miejsc. Wollongong – miasto obok Sydney – jego nazwa w języku Aborygeńskim brzmi Wol-lon-yuh i oznacza „odłos morza”. A co powiecie na Woolloomooloo? Trudno określić dokładne pochodzenie nazwy tej dzielnicy Sydney
@vvit0: oj, pracowałem jako grafik w Polsce, ale po przylocie tutaj ostatnia rzecz o jakiej marzyłem to praca w biurze i tak skończyłem na budowie i pracuję jako malarz. A jako grafik realizuje swoje własne projekty lub czasem biorę zlecenia jako freelancer. Z pracą w biurze na wizie studenckiej jest taki problem, że nie chcą przyjmować bo można pracować tylko na pół etatu, a przy takich projektach to jest bzdura
@wietnam67: Wiesz co, może się mylę, a może nie... Ale mam nieodparte wrażenie (tylko ja, czy ktoś jeszcze tak ma???) że jak głosowaliśmy wszyscy w ankiecie na wpisy odnośnie "kryminalnej strony Australii", to chodziło nam o teraźniejszość, a nie o wpisy o jakiś zbójach sprzed 150 lat. Chciałem poczytać czy teraz jest tam bezpiecznie, czy są jakieś afery, na jakim poziomie jest przestępczość, gdzie w Sydney lepiej nie zabłądzić, na
@g455: to dość rozbieżny temat, bo uznałem że kiedyś działo się więcej niż dzisiaj i dlatego skupiłem się na historii. Drugi powód jest też taki, że to właśnie ci ludzie kształtowali w swoich czasach kolejne zmiany prawne czy forsowali zmiany zachowań służb porządkowych. Gdyby nie Ned Kelly, policja pewnie byłaby leniwa i skorumpowana jeszcze przez długie lata, gdyby nie Leigh i Devine być może nadal działałaby prohibicja. Ivan Milat niestety
Zjadłbym sobie śniadanie w takim amerykańskim barze przydrożnym gdzies na prowincji, jajecznica z boczkiem, potem pancakes zapijane litrami kawy, spytałbym Johna jak mu się wiedzie dziś, życzyłbym kelnerce Suzzie miłego dnia, potem wsiadłbym do swojego wysłużonego Forda i ruszył z powrotem na swoją farmę polnymi drogami gdzieś na zapomnianym zakątku Midwestu.
Jeden z moich kumpli zawsze robi mi ten sam żart kiedy chodzimy po górach - nagle zamiera w bezruchu i zaczyna się gapić w dal jakby coś zobaczył pomiędzy drzewami. Nie odzywa się wtedy ani słowem, tylko czasem rzuca mi krótkie spojrzenie jakby chciał powiedzieć "Stary, widziałeś to?" Zwykle stoję obok niego jak debil i gapię się w to samo miejsce, zastanawiając się, czy coś jest nie tak z moimi oczami. Po
Cześć Mirki! Żyję i mam się dobrze ;) nowy tekst na moim blogu miał się ukazać już kilka dni temu, ale ostatnio mam nawał obowiązków i przez to ta obsuwa. Też tekst jest w miarę długi, a ja starałem się zrobić jak najlepszy research, żeby podać Wam jak najwięcej informacji o danym psycholu.
@Korinis: Właśnie przypomniał mi się mój sen. Miałem w plecaku jakieś młotki i kosy ale musiałem użyć zwojów identyfikacji żeby zobaczyć jakie mają moce XD
Cześć Mirki! Wrzucam kolejny wpis tym razem jako wykopalisko. Przyjrzymy się zbrodni w Australii na początku XX wieku. Temat rośnie, bo zrobił się na tyle ciekawy (przynajmniej dla mnie), że rozbijam go na więcej niż 2 części :)
Mieszkanie, środek nocy. Facet ubrany na czarno, na głowie kominiarka, budzi drugiego. Obudzony pyta ze strachem w głosie: - Kim pan jest? - Włamywaczem. - Czemu mnie pan budzi? - Chciałem pana o coś zapytać. - Słucham.
Na mojego bloga wpadł nowy wpis, tak jak zagłosowaliście w poprzedniej ankiecie jest to wpis dotyczący kryminalnej historii Australii. Rozbiłem całość na przynajmniej dwie części, ponieważ temat jest ciekawy i chciałbym go pociągnąć przez więcej niż jeden wpis.
#mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #dieta #foodporn #fullborsukworkout
źródło: comment_2A5pflndzhHILRJooxjOtqlymjqUGXYY.jpg
Pobierzźródło: comment_Tkf7EmQ460qyu5C6pPUdTTLJ9lfhwpgX.jpg
Pobierz