Byłem świadkiem jak starszy pan cofając uderzył w samochód na parkingu (sprawca VW Polo - poszkodowany Nowa Alfa). Dziadek po całym zdarzeniu podjechał do przodu - myślałem, że wyjdzie i ogarnie temat - jednak on odjechał. Mi udało się strzelić fotę tamtego auta na tle poszkodowanego. Chwilę poczekałem na osobę od Alfy ale bez skutecznie. Nie miałem
@hocuspocus: jakbym czytała własne zdarzenie. Zrobiłam fotę tablic (stłuczka orzy parkowaniu). Facet wysiada, ja opuszczam szybę i upewniam się, że zostawi numer (byłam o to mocno cięta, bo mnie ktoś kiedyś mocno porysował i zwiał). Facet zarzeka się, że zostawia właśnie, odjezdzam, parkuję dalej. Po godzince wracam, myslę, ciekawe, czy zostawił? Nic z tych rzeczy. Rowniez napisałam na kartce kontakt i info, że mam foty. Roznica jest taka, ze z
@kanclerz_krolestwa_paprotnikow: absolutnie nie zgadzam się. Zwlaszcza mlode kitki ekspresowo się przystosowują, ale starszaki też dają sobie radę! Spojrz, ten ponad 6 lat był "dziki". Po 2 latach zabiegania o jego przyjaźń mieszka z nami i ani mu się śni wracac na zewnatrz...
@pant: oj tak, ja mam go takiego malutkiego w pamięci jak przyjechał na odkarmianie. Wyglądał niezby wyjsciowo ale wystarczylo troche opieki i dogonił wdziękiem każdego kociaka :) łza w oku się mu należy, bo raz, że wyratowany, dwa, że z happy endem, bo trafił do wspaniałego domu :)
@srogie_ciasteczko: kotekipa to taki tag, który dorzucam. Ktoś zapytał pod jakim tagiem ma obserwować i tak został. Mam cztery ogonki, czasem coś o nich piszę, wrzucam zdjęcia... sporo z nimi przeszłam bo każdy z innym problemem. Tak sobie myślę, że jeśli ktoś ma podobnie to na tym skorzysta.
Kitku moje i książki moje - wowa polecam jeśli lubisz te klimaty. Ale imo dobre lore skonczylo się z z wejściem draenoru.
Cześć #bloksimsow - dzisiaj wnętrze i historyjka bo dawno nie było a się dopominaliście :D
Dzisiaj gościmy w mieszkaniu u Zdzisława, kierowcy MZK któremu pozostało 5 lat do emerytury, posiadacza gigantycznego bebecha piwnego i nie mniejszego wąsa dzięki którym ledwo mieści się w kabinie przydzielonego MAN-a oraz jego małożnki, Grażyny zatrudnionej od lat 80 w sklepie PSS Społem ''Tęcza'' kilka ulic dalej jako kasjerka na dziale mięsnym. Mieszkanie które jak wiadomo
@MarianoaItaliano: genialne! Aż poczułam się nieswojo w pokoju Tomasza. Trochę jakby mój dawny :) W duzym pokoji brakuje tylko ryb z dmuchanego szkła, jako wyrazu admiracji dla sztuki szlachetnych gospodarzy domu :D
@Trudewall: to akurat bylo bardzo latwe - poczatkowo ubieralam mu szelki i nagradzałam przysmakami, po prostu za akceptowanie tego faktu. Potem chodzilam z nim po ogrodzie (ten etap trwał bardzo długo), podazajac raczej za nim, niz decydujac, gdzie idziemy. Jak juz zrozumiał, że szelki oznaczają wspólne chodzenie, to pozwolilam mu eksplorowac okolice - mamy bardzo blisko las, ludzi nie lubi i boi sie ich, wiec tam się chętnie kierował. Potem
@MilowyLas: hej! Bardzo chętnie napiszę, co robiłam, co było skuteczne (a co nie :P) u nas wiele podręcznikowych sposobów zawodzilo, bo agresja wynikała chyba ze sfrustrowanych potrzeb społecznych i braku socjalizacji. Normalnie to kotka dyscyplinuje kocięta kiedy za bardzo pozwalają sobie w zabawie drapac i gryzc. Jesli kot jest za wszesnie odjęty od matki nie ma szansy poznac takich granic. Dodatkowo, to był nasz pierwszy kot. Ponieważ trafił do nas
@Waidner: dziękuje! Różne rzeczy mówią o rudzielcach. Tez slyszalam, ze charakterne. Ale to raczej kwestia eczesnej socjalizacji niz umaszczenia. Drugi rudzielec jest przykładem, że rude potrafi być miziaste do obłędu ;)
@Metall: ten maluch z bandażem? Biedulek był u nas na dt, żeby się zdala od schroniskowych wirusów wzmocnić i przygotować do adpcji. Na zdjeciu smutny bo wlasnie po weterynaryjnej wizycie. Uspokajam, ze dzis jest już rozpieszczany przez własną rodzinę :)
@Jagoo: hej. Dzieki za odzew. Tych dwoje to były koty dzikie - wykastrowane, poszczepione, ale co dalej? Do domu wziąć nie mogłam (wówczas 2 inne na stanie). Były ogłoszenia, apele do fundacji. Nie tak łatwo znalezc miejsce dla problematycznych kotów. Więc robiłam co mogłam. Karmienie, budy, leki, jeśli weszły do łapki, to i wet. Zgadzam się z tobą, że najlepsza jest pomoc od początku do końca, ale realia czasem przytłaczają.
@Jagoo: znam temat. Ile bym nie wzięła kociąt, zawsze znajdą dom - a pierwszym lepszym nie daję. Wizyta przed, umowa adopcyjna, nigdy też nie wydałam na wychodzącego. A starsze koty? Dramat. Czekają jak na zbawienie, pół biedy jak w tymczasach. Mamy cztery nasze, każdy jeden odratowany. Mam świadomość jaki to problem i jak pokutuje przekonanie, ze kot da sobie sam radę. Dlatego jak sie u nas zwolnilo to łapałam na
@Masterczulki: ale wspaniałe! Wygląda na to, że masz czarną panterę i regularną panterę :D czy to prawda, że bengale są trudne? Przesyłam głaski dla obu :)
@Masterczulki: jest nieziemski! Mnie się ogromnie podobają bengale, wrzucaj go jak najwięcej, będę oglądać :) ale też wiem, że potrafią być wymagające w opiece. Wygląda na to, że charakterem bardzo przypomina moją Freję. Ona też się nie zamyka i jest torpedą - trudno ją wybawić do stanu spoczynku.
źródło: comment_1634393759Vwmc4ltE5ScfYKpBouD0g6.jpg
Pobierz