Kupili od gminy działkę pod dom, dostali pozwolenie na budowę i wydali ponad 400 tys. zł. Gdy mieli już kłaść dach, okazało się, że prac dokończyć nie można, bo zbyt blisko budynku przebiega linia energetyczna.
Znając życie, projektant/architekt zabezpieczył się jednym zdaniem w projekcie: „Budynek można rozpocząć budować, a następnie użytkować po uzgodnieniu z gestorem sieci (np. Tauronem) oraz przebudowaniu linii energetycznej przebiegającej przez działkę inwestora”. I tym sposobem wszyscy są kryci – projektant, urzędnicy wydający pozwolenie, a problem zostaje po stronie inwestora. Tylko teraz gorzej z kierownikiem budowy, chyba że to był kiero typu leśny dziadek co podbija jak leci za 200 zł za wpis.
- Na studia nie idę. Matka jest zła i twierdzi, że to duży błąd. Tylko ten papier jest dziś tak naprawdę bez znaczenia. Nie chcę marnować pięciu lat na coś, co potem schowam do szuflady - zaznacza Edyta, tegoroczna maturzystka. Czy to nowy trend? Czy faktem jest dziś to, że młodzi ludzie coraz...
Kiedy po podstawówce moi koledzy i koleżanki poszli do zawodówek, a po paru latach otwierali już jakieś salony fryzjerskie czy robili w wykończeniówce, ja klepałem biedę, bo poszedłem do technikum budowlanego, a później na studia budowlane (łącznie 10 lat nauki). Później kolejne parę lat w branży za mniejszą kasę niż pomocnik murarza na tej samej budowie.
Dopiero po uprawnieniach świat się zrobił bardziej kolorowy. W lecie siedzisz w klimatyzowanej budzie
@wrona44: Doświadczenie jest najważniejsze, ale najlepsi to są ci nowi – albo studenciki, co mają odbębnić praktyki, albo „inżyniery” dopiero co po skończonych studiach, co jak rzucą stawką, to im zarząd tylko powie: „Chcemy poznać firmę, która przyjmie Pana/Panią za taką kwotę bez nawet tygodnia doświadczenia” :)
⬜🟨🟨🟨🟨
🟨🟨⬜🟨⬜
🟩🟩🟩🟩🟩
https://wordziel.pl/
A miałem nadzieję, że tym razem uda się wygrać za drugim strzałem :D