Essential Parfums, ale znowu nie Bois tylko Orange x Santal. Otwarcie jest świeże, cytrusowe i energiczne. Czuć skórkę pomarańczy oraz trochę zielonego i aromatycznego akordu. Jest sporo bazylii i może trochę cyprysu, a już po paru minutach wychodzi także intensywna mydlana nuta. Pojawia się również drzewo sandałowe, a pomarańcza słabnie i staje się mniej naturalna w odbiorze.
Niestety poza samym otwarciem zapach nic od siebie nie oferuje.
Dzisiaj krótko o budżetowej pozycji, Lacoste L.12.12 Blanc EDP. W otwarciu czuć zielony akord i trochę cytrusów. Zapach od początku jest lekki i świeży oraz wodny. Po kilku minutach zaczynają wychodzić intensywniejsze drzewne nuty, a także trochę kardamonu. Ten jednak dosyć szybko zanika. Dalej jest natomiast eukaliptus oraz sosna, nadająca nieco iglastego akordu.
Kompozycja nie jest specjalnie złożona i utrzymuje raczej liniowy profil. Jest to prosty,
Amouage Memoir Man. W otwarciu witają nas intensywne, aromatyczne nuty z lekkim zielonym akcentem. Jest piołun, wraz z delikatną miętą i bazylią. Początek jest całkiem świeży, ale do zapachu szybko dołączają też cięższe elementy. Pojawia się trochę dymnego akordu, kadzidła, skóry oraz wyraźniejsze drzewne nuty i tytoń. Róża jeśli jest, to mocno schowana w tle. Przechodząc w drydown wychodzi więcej ambrowego akordu, lekka słodycz od wanilii
Chyba drugi najczęściej klonowany po Aventusie zapach, czyli Parfums de Marly Layton. W otwarciu czuć zielone jabłko, w połączeniu z aromatycznym i świeżym korzennym akordem. Jest wyraźna lawenda, trochę bergamotki a także przyprawy, kardamon i nuta pieprzu. Dalej pojawiają się lekkie kwieciste akcenty. Całość posiada drzewną bazę, ze stopniową uwalniającą się wanilią, która na końcowym etapie dominuje zapach. Od początku jest także pudrowy akord i on
Nishane Fan Your Flames X. W porównaniu z podstawową wersją, różnice są wyczuwalne już na samym początku i to całkiem spore. X jest wyraźnie słodsze i gładsze w odbiorze, z mniej wyrazistym choć również obecnym drzewnym akordem. Czuć kokos i rum, a także trochę waniliowego akordu od tonki. Oprócz tego obecne są delikatne aromatyczne nuty, zapewne od tymianku. Jest również tytoń, a w drydownie pojawia się
Po dłuższej przerwie powrót do Penhaligon’s i dzisiaj Quercus. Otwarcie jest lekkie i świeże, z wyraźnym cytrusowym akordem. Jest trochę słodkiej mandarynki, bergamotka i nieco kwaśnej cytryny oraz limonki. Dalej, obecne są białokwiatowe nuty konwalii i jaśminu, a także trochę zielonego akordu. Po kilku minutach pojawia się też subtelny kardamon, ale równie szybko zanika. W bazie czuć natomiast trochę mchu, piżma i drzewnego akordu.
Świeżak na lato, Molinard Thé Basilic. Otwarcie jest bardzo zielone, z bazylią natychmiast przejmującą pierwszy plan i nieco mniej wyraźną miętą. Jest też trochę cytrusów, ale stanowiących raczej tło dla zielonego akordu. Oprócz tego da się wyłapać delikatną, owocową słodycz, w postaci czarnej porzeczki. Z czasem wychodzi również więcej aromatycznych nut i nieco herbaty. W bazie zapachu wyczuwalne jest piżmo.
@Frufruf: nie jest to jego alternatywa, w The Basilic dominują zielone, krzaczaste nuty. Nie znam tego araba, ale mówią że Platine Blanc klonuje Torino jak już
@Frufruf: Ja tam nie rozumiem porównania do Aventusa z Sauvage. Aventus to przede wszystkim owoce + ( w moim odczuciu ) mech i piżmo. Owoca w Office nie czuję prawie w ogóle. Może cytrus przez chwilę w otwarciu. Sauvażowy ambroxan jest znów zdecydowanie bardziej chamski i metaliczny, co również mija się z tym jaki jest Office - gładki, przyjemny, lekko pudrowy. Co do samych perfum to za morelowe 200zł super
Obvious Une Vanille jak wskazywałaby nazwa jest słodkim zapachem z dominującą wanilią. Oprócz tego niewiele się w nim dzieje i w zasadzie mógłbym na tym zakończyć opis tych perfum. Kompozycja utrzymuje liniowy i minimalistyczny profil, ze sporą dozą pudrowości i piżmem dopełniającym wanilię. Zapach zdecydowanie zmierzający w damską stronę ze względu na dużo słodyczy.
Parametry nie są szczególnie mocne, ale nie powiedziałbym też że tak
Xerjoff Alexandria Orientale. Nie owijając w bawełnę i nie ubierając opisu w ładne słowa, otwarcie jest wprost odrażające. Czuć wyraźną, bardzo zwierzęcą i przydymioną kadzidłem skórę, wymieszaną z agarem i świeższymi nutami jabłka oraz bazylii. Łączy się to w zapach przypominający mi wymiociny. Jest ciężki, nieprzyjemny i trudny do wytrzymania. Mimo wszystko udało mi się go nie zmyć na tyle długo by zobaczyć
Dzisiaj pozycja w morskim klimacie, Giardino Benessere Salaria. W otwarciu czuć aromatyczny i lekko ziołowy akord, w postaci mirtu. Nadaje on zapachowi chłodnego i nieco miętowego charakteru. Dalej pojawia się dużo wodorostów oraz słony i morski akord. Przechodząc w drydown uwydatnia się natomiast cedrowa baza i nieco piżma, zostaje w nim również sporo soli.
Perfumy są lekkie i świeże, ale nie powiedziałbym że łatwo
@Frufruf: Projekcja 3,5/10?! Ojj nie, ten zapach, jak na gatunek, projektuje wręcz niesamowicie i to przez nawet kilka godzin. Może tym razem mojej skórze/nozdrzom pasuje ten zapach. 😄
Lolita Lempicka Green Lover. W otwarciu przez chwilę czuć mandarynkę wraz ze świeżym korzennym akordem, w postaci pieprzu. Nuty te szybko jednak zanikają, a zapach staje się zielony z wyraźną nutą mięty oraz aromatycznym akordem, ginem i jagodami jałowca. W drydownie natomiast pojawia się sporo słodyczy w postaci wanilii oraz piżmowa baza.
Początek jest świeży, za co w dużym stopniu odpowiada chłodząca mięta.
Xerjoff Golden Dallah. Otwarcie jest mocno orientalne i bardzo przyprawowe z towarzyszącą mu delikatną słodyczą. Dalej wychodzi nieco kadzidła i dymnego akordu oraz trochę kwaskowatej kawy. Nie jest ona jednak szczególnie wyrazista, kompozycję zdecydowanie dominują przyprawy, między innymi kardamon. Oprócz tego czuć ambrowy akord, stanowiący tło zapachu i może trochę syntetycznego agaru. W drydownie przyprawy w końcu słabną, wychodzi natomiast ciut tonki.
Zeszłoroczna premiera, Boss Bottled Absolu. Otwarcie jest bardzo ciężkie i nieco ostre z wyraźną nutą skóry oraz mirrą. Jest też pewna doza słodyczy, choć nie ma jej za wiele oraz lekko aromatyczne tło. Szybko pojawia się także paczula w trochę piwnicznym klimacie, a także dymne i kadzidlane nuty. Bazę zapachu stanowi cedr oraz balsamiczny i ambrowy akord. Przechodząc w drydown zapach się znacznie
Diptyque Tam Dao Eau de Parfum. Otwarcie jest ostre, ze świeżo korzennym akordem i wyraźną nutą kolendry. Oprócz tego odbieram czarny pieprz, choć nie jest on wypisany w nutach oraz cyprys. Obecne są od początku również drzewne nuty, cedr i drzewo sandałowe. W drydownie pojawia się też trochę piżma.
Zapach przypomina w pewnym stopniu Comme des Garcons Wonderwood. O szczegółach się jednak nie wypowiem,
Van Cleef & Arpels Reve d’Encens. W otwarciu czuć intensywny szafran z lekkim metalicznym akordem, który jednak dość szybko zanika. Oprócz tego jest kadzidlana nuta olibanum, a także delikatna róża. Całość jest dosyć słodka, mocno pudrowa ale również lekko przydymiona. Odbieram też jakby trochę cynamonu choć nie jest on wypisany w nutach. W bazie zapachu czuć natomiast wyraźne drzewo sandałowe oraz piżmo.
@Frufruf ja przeciwnie do komentarza wyżej polecam przetestować inne zapachy marki, znam np. santal blanc, rose rouge, patchouli blanc, orchid leather, orchidee vanille, moonlight patchouli, neroli amara, bois iris, bois d’amande - żadne nie były rażąco słabe, większość bardzo dobra, nie wiem w jakiej są obecnie cenie, ale kiedy testowałam to wypadały solidnie pod względem cena/jakość, tylko chyba większość przeze mnie wymienionych będzie szła w damską stronę
Essential Parfums, ale znowu nie Bois tylko Orange x Santal. Otwarcie jest świeże, cytrusowe i energiczne. Czuć skórkę pomarańczy oraz trochę zielonego i aromatycznego akordu. Jest sporo bazylii i może trochę cyprysu, a już po paru minutach wychodzi także intensywna mydlana nuta. Pojawia się również drzewo sandałowe, a pomarańcza słabnie i staje się mniej naturalna w odbiorze.
Niestety poza samym otwarciem zapach nic od siebie nie oferuje.
źródło: OrangeXSantal
Pobierz