"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał.
2/2
W tym samym maju 1945 roku w Austrii podobnie lojalną operację sojuszniczą (o której ze zwykłą skromnością nic u nas nie pisano) przeprowadziła również Anglia: oddała ona sowieckiemu dowództwu korpus kozacki (40-45 tysięcy szabel), który przedostał się z Jugosławii. Akt ten nosił podstępny charakter i utrzymany był w
Archipelag GUłag monumentalna praca słynnego pisarza i myśliciela Aleksandra Sołżenicyna, poświęcona więzienno-obozowej martyrologii narodu rosyjskiego i obywateli innych republik zSRR i krajów, łączy w sobie elementy powieści, autobiografii, reportażu, wspomnień świadków i uczestników. Dzięki tej książce, opublikowanej w Paryżu w latach 1973-1975, świat poznał prawdę o łagrach i skrywanej przed opinią publiczną części historii zSRR. Archipelag GUłag, wielki akt oskarżenia systemu totalitarnego, panującego w związku Radzieckim, jest nie tylko niezwykłym
"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał.
1/2 (jutro wrzucę drugą część tego fragmentu, bardzo interesujące)
W drugiej wojnie światowej Zachód bronił własnej wolności i obronił ją dla siebie, a nas i Europę Wschodnią wepchnął w niewolę, gdzie dna nie widać. Ostatnią próbą ratunku była dla Włsowa deklaracja, że przywództwo ROA gotowe jest stanąć przed trybunałem
"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał. (Traktowanie swoich żołnierzy, którzy uciekli z obozu jenieckiego)
"Ileż to wojen prowadziła Rosja (lepiej byłoby nieco mniej), a czy wielu zdrajców miała w ciągu tych wszystkich wojen? Czy stwierdził ktokolwiek, by duch zdrady gnieździł się w sercu żołnierza rosyjskiego? Ale oto po zbudowaniu najsprawiedliwszego w świecie ustroju zaczęła się
@EmDeCe: Do lektury Gulagu ponoć warto dorzucić 200 lat razem ale nie wiem czy to dobra rekomendacja bo się za to nie zabrałem. Trzeba mieć wielkie serce żeby przebrnąć przez te książki i nie popaść w depresję.
"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał.
"Razem jeszcze z innym malarzem, starym już człowiekiem (żałuję, że nie pamiętam jego nazwiska), przydzielono mi osobną izdebkę w baraku i tam Jurij malował Niemcom z komendy obozu różne obrazki - ucztę Nerona, korowody elfów - otrzymując za to coś do jedzenia. Ta bryja po którą oficerowie jeńcy wystawali
98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada: - Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna. Doktor myśli chwilę i mówi: - Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię: Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol.
@EmDeCe: Gejem nie jestem. Ale jak już mnie zawołałeś to kiedyś przyłapano dwóch elektryków we wnęce na dole na wiadomo czym. Najgorsze, że tę wielką miłość dyrekcja zniszczałą przenosząc ich na różne oddalone od siebie kopalnie :(
Innym razem przyłapali pomocnika łaziennego jak pałował Wiplera podglądając górników pod prysznicami, zwolnili zboczńca.
"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał.
"Pamiętacie co Tołstoj pisze o władzy? Iwan Iljicz miał taką pozycję urzędową, że mógł zgubić każdego, kogo zgubić miałby chęć! Wszystkich bez wyjątku miał w ręku, każdego, najwyższej nawet rangi, można było sprowadzić do niego w charakterze oskarżonego. (Ależ to mowa o naszych błękitnych! Nic dodać, nic ująć!) Świadomość
"Archipelag Gułag", Aleksander Sołżenicyn. Takie kwiatki tam znajduję. Jakby kogoś interesowało to będę co jakiś czas coś wrzucał.
Przesłuchania "Ale wróćmy jeszcze do przypadku Czebotariewa, bo jest bardzo pouczający dzięki obecności kilku naraz komponentów. Wprowadzili go na 72 godziny do pokoju przesłuchań i jedyne, na co pozwalali, to ustęp. Nie pozwalali zaś ani jeść, ani pić (a woda stała, obok, w karafce), ani spać. W gabinecie wciąż
źródło: comment_V0Yli3orVOqNpuZvTypkUMfoOTEbU0xz.jpg
Pobierz