#iran #bliskiwschod #podroze Można jeździć wszędzie, tylko trzeba mieć minimum ogarnięcia. W lutym byłem w Jordanii i już wtedy wypadało przemyśleć sprawę na wypadek odwołania lotów. Sprawdziłem, że wtedy planem B jest prom przez Morze Czerwone do Egiptu (no chyba że ktoś ma kompetencje jak Mojżesz, to wiadomo, pieszo) i samolot stamtąd. Albo po prostu przeczekać jak ktoś może wziąć parę dni urlopu więcej lub pracować

DerMitteleuropaer



















