Z początkiem sierpnia zostanę bezdomnym, bo cierpliwość rodziny się skończyła, a ja po prostu nie potrafię znaleźć pracy. Dali mi wczoraj 2 tygodnie na wyprowadzkę.
Nie jestem żadnym alkusem ani ćpunem, tylko zwyczajnym młodym neetem. W ciągu ostatnich 2 lat odbyłem kilkanaście rozmów o pracę (sklepy, magazyny, produkcje) i za każdym razem mówiono mi, że do mnie zadzwonią (nikt nie dzwonił) i że mają też innych kandydatów. Nie dawali mi po rozmowach żadnego
Nie jestem żadnym alkusem ani ćpunem, tylko zwyczajnym młodym neetem. W ciągu ostatnich 2 lat odbyłem kilkanaście rozmów o pracę (sklepy, magazyny, produkcje) i za każdym razem mówiono mi, że do mnie zadzwonią (nikt nie dzwonił) i że mają też innych kandydatów. Nie dawali mi po rozmowach żadnego








Pytanie do antynatalistów - właściwie to co was to obchodzi czy ktoś chce mieć dzieci czy nie? Bo ja tu widzę typowo narodową cechę włażenia komuś w buty i wtrącania się w nie swoje sprawy. Tylko nie zasłaniajcie się jakąś nadwrażliwością na otaczający was świat. Gdybyście chcieli zbawiać innych to zaczęlibyście od swojego podwórka a nie walczyli z chochołem dla samej walki i filozofowania żeby poczuć się
Problemy, które wymieniłeś, istnieją przez natalistów, bo to oni tworzą ludzi, którzy są tym, co wymieniłeś.