Ostatnio na wypoku gruchnęła wieść o tym, że jeden z mirków - @sarmatawkapciach zmarł na nowotwór. W przeciwieństwie do większości mirków i mirkówn śledzących jego losy przez ostatnie pół roku, ja poznałem go osobiście, chociaż wcale nie jakoś bardzo dobrze. Ot, po prostu byłem jego klientem, wynajęliśmy go z narzeczoną, by był DJem na naszym weselu.
Znalazłem go przez jakąś stronę z ofertami wodzirejów. Co ciekawe, z mamą















Kot potrzebuje imienia.
źródło: comment_2IqJ5Mb2sFF8lh52uNlenjEYjcmlffDL.jpg
Pobierz