Prima aprilis
Dowiezienie dziecka do prywatnej szkoły pod same drzwi stoi w hierarchii codziennych obowiązków tak wysoko, że każdy, kto występuje przeciwko temu procederowi, jest złym człowiekiem. Historia nieciekawa, do której pewna osoba postanowiła dorobić bogatą opowieść o codziennej udręce.
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 516
- Odpowiedz







Komentarze (516)
najlepsze
To samo z dziećmi oni mają mniej niż 1km do szkoły nie lepiej się przespacerować pogadać w tym czasie z dzieckiem spędzić z nim czas? a nie trzeba szybko
@jacek-derek: potem zdziwienie, że dzieciak sobie w życiu nie radzi, bo nigdy nikt nie dał mu zmierzyć się z jakimkolwiek problemem
Kiedyś telefon był w co 20tym domu albo na poczcie, zero monitoringów i tabuny dzieciaków na dworze z kluczem od mieszkania uwieszonym na szyi. Jakby mnie mama do podbazy odprowadzała to bym nie miał chyba życia w
Sęk w tym, że ta samochodoza już jest tak powszechna, że aż przesadzona. Po co
@pawel-lukasek: jeśli takie opinie są już szerzone przez osoby postronne dzięki jej publikacjom to pozew od @konfitura_w_akcji przepełnił wymagane skutki przewinienia, aż się ulewa.
źródło: 41f80a12637edd9c0ff5391e404a9fbe4ed520dcecaf5429e7d82e8562486689
Pobierz