arXiv wprowadza rok bana za papiery gdzie autor najwyraźniej nie przeczytał co mu model wypluł. Dowody? Halucynowane referencje. Ale mój ulubiony to meta-komentarze LLM-a zostawione żywcem w tekście. Dosłownie: *"here is a 200 word summary, would you like me to make changes?"* Dosłownie sam recenzowałem takie prace. Tak po prostu. Nie usunął. Nie przeczytał. Wysłał.
Zasada jest teraz prosta jak konstrukcja cepa: jeśli model nahalucynował, splagiował albo napisał bzdury to weszło do pracy to odpowiada autor. Nie model, nie OpenAI, nie czasy. Autor. Rok bana z arXiv i potem każda kolejna submisja tylko przez normalne recenzowane venue.
I żeby było jasne to nie jest "AI złe, nauka święta". Nikt rozsądny nie mówi żeby nie używać. Chodzi o to żeby chociaż przeczytać co się wysyła pod własnym nazwiskiem. Do cholery. Przepraszam, że się uniosłem.
Że to musiało być powiedziane wprost, regulaminem, z karami mówi wszystko o środowisku naukowym.
No i wreszcie.
arXiv wprowadza rok bana za papiery gdzie autor najwyraźniej nie przeczytał co mu model wypluł. Dowody? Halucynowane referencje. Ale mój ulubiony to meta-komentarze LLM-a zostawione żywcem w tekście. Dosłownie: *"here is a 200 word summary, would you like me to make changes?"* Dosłownie sam recenzowałem takie prace. Tak po prostu. Nie usunął. Nie przeczytał. Wysłał.
Zasada jest teraz prosta jak konstrukcja cepa: jeśli model nahalucynował, splagiował albo napisał bzdury to weszło do pracy to odpowiada autor. Nie model, nie OpenAI, nie czasy. Autor. Rok bana z arXiv i potem każda kolejna submisja tylko przez normalne recenzowane venue.
I żeby było jasne to nie jest "AI złe, nauka święta". Nikt rozsądny nie mówi żeby nie używać. Chodzi o to żeby chociaż przeczytać co się wysyła pod własnym nazwiskiem. Do cholery. Przepraszam, że się uniosłem.
Że to musiało być powiedziane wprost, regulaminem, z karami mówi wszystko o środowisku naukowym.
źródło: image
Pobierz