Kult użyteczności nie wyjaśnia aborcji ani eutanazji
Kompletna sprzeczność - ideologia traktująca ludzi jako „zasoby” dąży do maksymalizacji populacji pracowniczej i kapitału (wyższe wskaźniki urodzeń, większa siła robocza, wzrost PKB), więc polityki prorodzinne i demograficzne są z gruntu przeciwne „eliminowaniu” ludzi. Aborcja i eutanazja raczej zmniejszają liczbę ludzkich zasobów niż ją zwiększają. Rzeczywiste motywacje są inne: decyzje o aborcji czy eutanazji wynikają zazwyczaj z indywidualnego cierpienia, ograniczeń zdrowotnych, braku wsparcia materialnego i psychospołecznego, a nie z czyjejś kalkulacji korzyści ekonomicznych.
Kapitalizm i „użyteczność”: system rynkowy premiuje produktywność, ale też musi reprodukować siłę roboczą, zatem interes systemu leży w utrzymaniu i zwiększaniu populacji zdolnej do pracy, nie w szeroko zakrojonej eliminacji ludzi. Gdzie kult użyteczności ma sens jako zarzut: realne ryzyko uprzedmiotowienia pojawia się, gdy instytucje priorytetowo traktują koszty i efektywność nad godnością pacjenta to wymaga dowodów i korekt systemowych, ale nie uzasadnia automatycznego łączenia aborcji i eutanazji z rzadko udowodnionym planem „ekonomicznym” wykluczania ludzi. Co z tego wynika praktycznie: pogódź się z destrukcyjną rzeczywistością, zamiast bradzić o zmyślonym„kulcie użyteczności”.
Eutanazja ≠ aborcja. Łączenie tych dwóch odmiennych zjawisk w jedną, wygodną etykietę („kult użyteczności”, „równia pochyła”) zaciera różnice - głównie stwarza manipulacje.
Tak, istnieje realne niebezpieczeństwo instrumentalizacji ludzi i tu - rzeczywiśtość się kłania. Ale opowiadanie się za tezą, że społeczeństwo systemowo „usuwa” niepożądane jednostki z powodu zimnej kalkulacji ekonomicznej, pomija kilka ważnych faktów:
Motywacje są zwykle indywidualne. Decyzje o eutanazji czy aborcji najczęściej wynikają z cierpienia fizycznego i psychicznego, traum, problemów zdrowia, trudnej sytuacji życiowej lub świadomości własnej autonomii, nie z planu demograficznego czy kalkulacji PKB. Systemy prawne i medyczne działają w złożony sposób. Procedury dopuszczające eutanazję obejmują oceny lekarskie, komisje i często spory sądowe, to nie jednowymiarowe, „mechaniczne” działanie biurokracji. Przypomnienie: W żadnym państwie nie istnieje eutanazja na życzenie a nawet abrocja o takich właściwościach decyzyjnych.
Sensacyjne oskarżenia wymagają dowodów. Twierdzenia o „kolejce po organy” - pobieraniu żywcem - czy milionowych zyskach kierują się tylko wywoływaniem strachu i dezinformacji. Jeśli ktoś podejrzewa istnienie nadużyć w tej kwestii, rozwiązaniem nie jest eskalacja, lecz fakty, o co trudno kiedy większości chodzi o politykę - nie o fakty.
Tu też trzeba bezwzględnie uczciwie przyznać, życie bywa, jest brutalne i nie da się tej prawdy wymazać, poraz kolejny kłania się rzeczywistość i destrukcyjne mechanizmy w niej zachodzące_.
Cierpienie fizyczne (ból, paraliż, utrata samodzielności), cierpienie psychiczne (depresja, izolacja, poczucie bezsensu) oraz zależność od opieki i ograniczenia funkcjonalne są realne i dramatyczne.
Nieuchronność śmierci stawia nas przed fundamentalnymi pytaniami o godność umierania, granice medycyny i prawo do samostanowienia.
Nierówności w dostępie do opieki paliatywnej, leczenia bólu i wsparcia społecznego potrafią zawęzić wybory ludzi do skrajnych rozwiązań.
Empatia, ta ewidentnie przedmiotowa nie powinna być zastępowana ideologią. Uznanie, że społeczeństwo powinno opiekować się najsłabszymi, nie jest równoznaczne z automatycznym odrzuceniem prawa dorosłych do samostanowienia. Zamiast wciąz bez przerwy, powtarzać urate strachliwe i uproszczone narracje, które bardziej dzielą niż rozwiązują realne problemy.
Kompletna sprzeczność - ideologia traktująca ludzi jako „zasoby” dąży do maksymalizacji populacji pracowniczej i kapitału (wyższe wskaźniki urodzeń, większa siła robocza, wzrost PKB), więc polityki prorodzinne i demograficzne są z gruntu przeciwne „eliminowaniu” ludzi. Aborcja i eutanazja raczej zmniejszają liczbę ludzkich zasobów niż ją zwiększają.
Rzeczywiste motywacje są inne: decyzje o aborcji czy eutanazji wynikają zazwyczaj z indywidualnego cierpienia, ograniczeń zdrowotnych, braku wsparcia materialnego i psychospołecznego, a nie z czyjejś kalkulacji korzyści ekonomicznych.
Kapitalizm i „użyteczność”: system rynkowy premiuje produktywność, ale też musi reprodukować siłę roboczą, zatem interes systemu leży w utrzymaniu i zwiększaniu populacji zdolnej do pracy, nie w szeroko zakrojonej eliminacji ludzi.
Gdzie kult użyteczności ma sens jako zarzut: realne ryzyko uprzedmiotowienia pojawia się, gdy instytucje priorytetowo traktują koszty i efektywność nad godnością pacjenta to wymaga dowodów i korekt systemowych, ale nie uzasadnia automatycznego łączenia aborcji i eutanazji z rzadko udowodnionym planem „ekonomicznym” wykluczania ludzi.
Co z tego wynika praktycznie: pogódź się z destrukcyjną rzeczywistością, zamiast bradzić o zmyślonym „kulcie użyteczności”.
Eutanazja ≠ aborcja. Łączenie tych dwóch odmiennych zjawisk w jedną, wygodną etykietę („kult użyteczności”, „równia pochyła”) zaciera różnice - głównie stwarza manipulacje.
Tak, istnieje realne niebezpieczeństwo instrumentalizacji ludzi i tu - rzeczywiśtość się kłania. Ale opowiadanie się za tezą, że społeczeństwo systemowo „usuwa” niepożądane jednostki z powodu zimnej kalkulacji ekonomicznej, pomija kilka ważnych faktów:
Motywacje są zwykle indywidualne. Decyzje o eutanazji czy aborcji najczęściej wynikają z cierpienia fizycznego i psychicznego, traum, problemów zdrowia, trudnej sytuacji życiowej lub świadomości własnej autonomii, nie z planu demograficznego czy kalkulacji PKB. Systemy prawne i medyczne działają w złożony sposób. Procedury dopuszczające eutanazję obejmują oceny lekarskie, komisje i często spory sądowe, to nie jednowymiarowe, „mechaniczne” działanie biurokracji. Przypomnienie: W żadnym państwie nie istnieje eutanazja na życzenie a nawet abrocja o takich właściwościach decyzyjnych.
Sensacyjne oskarżenia wymagają dowodów. Twierdzenia o „kolejce po organy” - pobieraniu żywcem - czy milionowych zyskach kierują się tylko wywoływaniem strachu i dezinformacji. Jeśli ktoś podejrzewa istnienie nadużyć w tej kwestii, rozwiązaniem nie jest eskalacja, lecz fakty, o co trudno kiedy większości chodzi o politykę - nie o fakty.
Tu też trzeba bezwzględnie uczciwie przyznać, życie bywa, jest brutalne i nie da się tej prawdy wymazać, poraz kolejny kłania się rzeczywistość i destrukcyjne mechanizmy w niej zachodzące_.
Cierpienie fizyczne (ból, paraliż, utrata samodzielności), cierpienie psychiczne (depresja, izolacja, poczucie bezsensu) oraz zależność od opieki i ograniczenia funkcjonalne są realne i dramatyczne.
Nieuchronność śmierci stawia nas przed fundamentalnymi pytaniami o godność umierania, granice medycyny i prawo do samostanowienia.
Nierówności w dostępie do opieki paliatywnej, leczenia bólu i wsparcia społecznego potrafią zawęzić wybory ludzi do skrajnych rozwiązań.
Empatia, ta ewidentnie przedmiotowa nie powinna być zastępowana ideologią. Uznanie, że społeczeństwo powinno opiekować się najsłabszymi, nie jest równoznaczne z automatycznym odrzuceniem prawa dorosłych do samostanowienia. Zamiast wciąz bez przerwy, powtarzać urate strachliwe i uproszczone narracje, które bardziej dzielą niż rozwiązują realne problemy.
#antynatalizm #efilizm #demografia #-demografiahipokryzja
źródło: ff1954c910ad1c9d61d16336875d692103f86d79f259e55f8865875d2c569949
Pobierz