Wprawdzie dopiero Wigilia i jeszcze kilka dni przede mną, ale zaliczyłam już kilkudniowy obowiązkowy urlop, więc wyzwanie jest mocniejsze niż mi się wydawało - odpadły godziny spędzone w pracy. Jak to przetrwałam? Tabletki nasenne w połączeniu z antydepresantami dały mi mocne uczucie odpoczynku. Pozaliczałam wszystkie biurokratyczne sprawy, jakie się tylko dało, plus wizyty lekarskie, dentysta i pobieranie krwi. Dało mi to motywację do wstawania z łóżka. Teraz oglądam sobie Kevina jak normalni ludzie i wcinam żarełko z curry ze słoika. Szkoda, że nie mogę pić alkoholu, bo chciałam sobie zrobić jakieś fajne drinki w domu.
Generalnie jakoś jest mi mimo wszystko przyjemnie. Widocznie wtedy miałam kryzys i nie mogłam pogodzić się z tym, że nie mam rodziny, nikt nie napisze życzeń, nie podzieli się opłatkiem. Głupie to, bo dawniej miałam się za taką zbuntowaną i tradycję mnie nie obchodziły. Teraz wiem, że mnie to wszystko zawsze zawstydzało (w pracy, w szkole), bo nie umiałam się zachować.
Na kolejne dni plan jest taki, że kiedy się poczuję znowu jak kupa, to poszukam pociągu gdziekolwiek będzie tanio i dużo do roboty.
Za rok muszę sobie zorganizować te dni co do minuty, bo naprawdę przeraziłam się swoimi uczuciami sprzed kilku dni. Tyle strachu, samotności i potrzeby zniknięcia nie miałam od dobrych 10 lat.
✨️ Jak przetrwać święta w samotności?Ⓘ Jak sobie poradzić z samotnością? Mieszkam sama pół godziny drogi od miasta wojewódzkiego. Nie mam znajomych ani rodziny. Pracuję głowie z domu. Aktualnie całymi dniami nadrabiam filmy i do sprzątania słucham audiobooki. Zaczyna się robić ciężko, bo nie mam do kogo otworzyć gęby.
Jakiś czas temu napisałam ten wpis o przerażającej wizji samotnych świąt #samotnosc #depresja
https://wykop.pl/wpis/84291579/jak-przetrwac-swieta-w-samotnosci-https-mirko-pro-
Wprawdzie dopiero Wigilia i jeszcze kilka dni przede mną, ale zaliczyłam już kilkudniowy obowiązkowy urlop, więc wyzwanie jest mocniejsze niż mi się wydawało - odpadły godziny spędzone w pracy. Jak to przetrwałam? Tabletki nasenne w połączeniu z antydepresantami dały mi mocne uczucie odpoczynku. Pozaliczałam wszystkie biurokratyczne sprawy, jakie się tylko dało, plus wizyty lekarskie, dentysta i pobieranie krwi. Dało mi to motywację do wstawania z łóżka. Teraz oglądam sobie Kevina jak normalni ludzie i wcinam żarełko z curry ze słoika. Szkoda, że nie mogę pić alkoholu, bo chciałam sobie zrobić jakieś fajne drinki w domu.
Generalnie jakoś jest mi mimo wszystko przyjemnie. Widocznie wtedy miałam kryzys i nie mogłam pogodzić się z tym, że nie mam rodziny, nikt nie napisze życzeń, nie podzieli się opłatkiem. Głupie to, bo dawniej miałam się za taką zbuntowaną i tradycję mnie nie obchodziły. Teraz wiem, że mnie to wszystko zawsze zawstydzało (w pracy, w szkole), bo nie umiałam się zachować.
Na kolejne dni plan jest taki, że kiedy się poczuję znowu jak kupa, to poszukam pociągu gdziekolwiek będzie tanio i dużo do roboty.
Za rok muszę sobie zorganizować te dni co do minuty, bo naprawdę przeraziłam się swoimi uczuciami sprzed kilku dni. Tyle strachu, samotności i potrzeby zniknięcia nie miałam od dobrych 10 lat.
Wesołych.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt
Jak sobie poradzić z samotnością?
Mieszkam sama pół godziny drogi od miasta wojewódzkiego. Nie mam znajomych ani rodziny. Pracuję głowie z domu. Aktualnie całymi dniami nadrabiam filmy i do sprzątania słucham audiobooki. Zaczyna się robić ciężko, bo nie mam do kogo otworzyć gęby.