Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim takie wyprawy są naprawdę spoko. Ja do dziś wspominam jak z kumplem stopem ponad 20 lat pojechaliśmy ze Śląska najpierw do Amsterdamu a potem do Paryża. 2 tygodnie, namiot, jedzenie jakiś bagietek. Nie mieliśmy telefonów, jedynie namiot trochę ciuchów i mapę drogową kupioną za 5 zł w Makro.
  • Odpowiedz
dopiero w ostatnim akapicie zrozumiałem, że to AI, bo wcześniej przegapiłem myślniki, ale to zakończenie było tak sztuczne że aż bolało.


@PanKapibara: ehhh... czyli już nikt nie pisze swoich wspomnień, tylko nawet wspomnienia generuje AI...dziwnych czasów dożyliśmy :)
  • Odpowiedz
@kotbehemoth: @De_Fault @albi_77 Strasznie mi się nie kleiło to że historia brzmi jakby odbyła się latach 80, ale do lat nie pasują przygody w niej opisane. No i kierunki też się nie zgadzają, jechali wzdłuż wybrzeża czyli co? Wschód - Zachód kierunek. I potem niby srkęcili na zachód i dojechali pociągiem do granicy? Słabe to
  • Odpowiedz
@Tagliacozzo: ja pracuje z ai to wyczuwam to g---o juz z kilometra nawet czytając co drugą linijkę. Sam ten ogromny myślnik zdradza wszystko, zresztą jakikolwiek myślnik.. nikt w zwykłych tekstach nie używa tego bo nawet nie wie jak to zrobić na klawiaturze xd jeśli już to daje zwykłą kreską "-". Do tego te sztuczne dialogi i za dużo przecinków. Nie wiem jak się można na to nabierać.
  • Odpowiedz
@De_Fault Właściwie to dzięki AI dowiedziałem się czym się różni półpauza i dywiz od myślnika, do tej pory to była wiedza zarezerwowana chyba jedynie dla korektorów w redakcjach. Ale na tym pozytywny wpływ AI się kończy xD
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: ja jak byłem młody z wielką chęcią przygód to pojechałem do Holandii ale zajęło mi to dwa tygodnie zanim tam się znalazłem ,kumpla golf III się z----l ,spaliśmy w namiocie pod stacją paliw ,chcieli nas okraść i jak dojechaliśmy na miejsce okazało się że to scam ale za to byliśmy na domówce studenckiej w Apeldoern. To tak po skrócie,reszta jest mocno zawiła hehe
  • Odpowiedz
Pojechałem do Berlina bez planu, jak zwykle — ot, wsiadłem w pociąg z myślą, że może coś się wydarzy. Wysiadam na Hauptbahnhof, w powietrzu zapach kawy, spalin i czegoś jeszcze — może kebaba, może przygody. Kręcę się po mieście, nie wiem gdzie iść, aż trafiam do małego baru z plastykowymi stolikami i neonem „Shawarma King”. W środku trzech Arabów przy herbacie, dyskutują o życiu z takim zaangażowaniem, jakby to był finał Ligi
  • Odpowiedz