Wpis z mikrobloga

  • 0
@mirko_anonim to - jak podejrzewam - działa do momentu, gdy utną nam nogę z powodu powikłań miażdżycy, albo kawałek jelita grubego z powodu raka. Na takie rzeczy nie umiera się w wieku 50 lat. Proces umierania i cierpienia się wtedy zaczyna, a kończy 20 lat później. Mogę sobie tylko wyobrazić, że jeśli dzień powszedni jest dla nas jedynie oczekiwaniem na urlop, to jest tu coś do przepracowania na poziomie emocjonalnym.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Tutaj imo trochę wjeżdża kwestia psychiki, gdzie urlopem sobie kompensujesz zbyt duży rygor przez resztę czasu. No bo o ile dzień dwa to bym zrozumiał to jak wpadasz w taki ciąg na 3 tygodnie to coś jest nie w porządku xD
  • Odpowiedz