Wpis z mikrobloga

@Zara_wracam trochę jest odwrotnie, psa dadzą każdemu kto przyjdzie i się usmiechnie i nikt ze schroniska więcej o tym psie myślał nie będzie, więc to czy trafi do domu, kojca, na łańcuch, czy na kotlety nikogo nie obchodzi
  • Odpowiedz
  • 20
@bb007: odwrotnie czyli żeby zrobić sobie dziecko to trzeba szereg formalności? Koleżanka z pracy chciała adoptować psa to chodzili i robili wywiad środowiskowy na jej temat. Pytali o nią sąsiadów, pytali w pracy, musiała w towarzystwie opiekuna ze schroniska chodzić na spacery żeby ją sprawdzili
  • Odpowiedz
@o__0: to nie wiem co to za schronisko xd, chyba w mieście dla soyaków, bo w małych miastach są szczęśliwi że w ogóle ktoś im zabierze psa
jak robisz sobie dziecko to po urodzeniu masz monitoring położnej, a jak coś nie halo to zaraz wjeżdża sąd rodzinny
  • Odpowiedz
  • 517
jak robisz sobie dziecko to po urodzeniu masz monitoring położnej, a jak coś nie halo to zaraz wjeżdża sąd rodzinny

@bb007: ze wszystkich historii, które się nie wydarzyły ta nie wydarzyła się najbardziej
  • Odpowiedz
@bb007: Trochę nie, od zawsze mam psy ze schronisk, większe, mniejsze, z problemami i bez. Psem się państwo (w postaci schroniska - gminy czy tam powiaty mają z nimi umowy) interesuje po adopcji, wizytują przynajmniej dwa razy (a mnie znają, bo też często dobieram psy do swoich na spacer).

Dzieckiem nie interesuje się NIKT. Wystarczy papierologię na "homeschooling" klepnąć ew. zgłosić długi wyjazd za granice na bazie oświadczenia - nikt
  • Odpowiedz
@o__0 @bb007 panowie obaj macie rację co do adopcji psa. Wiem bo sam to przerabiałem. Wszystko zależy od schroniska. Są faktycznie schroniska, króre nawet do przesady podchodzą do prześwietlenia nowego właściciela a są takie jak ja to nazywam przechowywanie, które jak pizze albo kebaba podwiozą ci psa pod dom z tym, że chorego a najgorsze, że często tego po psie nie widać, szczególnie jak się adoptuje pierwszy raz jak ja
  • Odpowiedz
  • 2
psa dadzą każdemu kto przyjdzie i się usmiechnie i nikt ze schroniska więcej o tym psie myślał nie będzie, więc to czy trafi do domu, kojca, na łańcuch, czy na kotlety nikogo nie obchodzi


@bb007: może dwadzieścia lat temu tak było
  • Odpowiedz
Dzieckiem nie interesuje się NIKT. Wystarczy papierologię na "homeschooling" klepnąć ew. zgłosić długi wyjazd za granice na bazie oświadczenia - nikt przez kilkanaście lat nie sprawdzi czy w ogóle żyje. :)


@hoodoovoodoo: no i bardzo dobrze. Po co ma państwo się w--------c w to jak wychowuje swoje własne dziecko
  • Odpowiedz
@TurboDynamo bo duża część społeczeństwa to patologia.
Temu dziecku co je matka karmiła winogronami czy innymi owocami i w wieku 3 lat ważyło 8kg nikt się nie wpiedalalal. No i masz, zniszczone życie bo ta dziewczynka nigdy normalna już nie będzie. Bo komunisss, inwigilacja
  • Odpowiedz
no i bardzo dobrze. Po co ma państwo się w--------c w to jak wychowuje swoje własne dziecko


@TurboDynamo: super, że jesteś nieskazitelny, ale niestety spora część społeczeństwa nie jest. Potem, jak dziecku coś się stanie, to zawsze jest krzyk "czemu nikt nie reagował?"
Poza tym to chyba dobra tendencja, że państwo interesuje się (a przynajmniej w teorii powinno) dobrostanem swoich obywateli. Oczywiście w zdrowym stopniu, a nie idąc w takie
  • Odpowiedz
@hoodoovoodoo: pewnie dlatego, że niektórzy biorą pieska żeby go krzywdzić, a dziecko, niezależnie czy chciane czy nie, ma nieskończone pokłady miłości matki i NIGDY żadnemu dziecku nie dzieje się nic złego w zaciszu domowym ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Przynajmniej tak twierdzą przeciwnicy aborcji w kwestii niechcianych dzieci
  • Odpowiedz