Jestem 26 letnią kobietą, nie mam libido od 1,5 roku, włosy mi wypadają też od tego czasu i odrastają i tak w kółko, mam czasem od 2 miesiecy wysoki puls (120-150) przez kilka dni po stresującym wydarzeniu co odcina mnie od życia.
Jestem przebadana. Cały rok robiłam co jakiś czas nowe badania, obleciałam dermatologów, endokrynologów, ginekologów i kardiologa. Nie mam żadnych niedoborów (ponad 30 odczynników), a tarczyca? Co prawda mam hashimoto i wysokie przeciwciała (200-300) ale reszta wyników jest w normie na moj wiek. Robiłam badania hormonów - testosteron, estrogen, prolaktyna, kortyzol itd. - idealnie. Glukoza ok, insulinoopornosc i PCOS wykluczone, cholesterol, wątroba, nerki super. Usg brzucha też.
Zdrowo się odżywiam, ćwiczę, dbam o sen. Moja praca nie jest stresująca, mam kochanego partnera i uwielbiam żyć. Absolutnie nie czuję się przygnębiona.
Mój znajomy endokrynolog, mówi, że to wszystko może być nerwica lękowa i problemy z wychwytem zwrotnym serotoniny (plus jestem prawdopodobnie hipohondrykiem i łatwo sie stresuję). Coś w tym może być bo te epizody szybkiego pulsu pojawiają się parę dni po stresującym wydarzeniu. Mam problem uspokoić nerwy, nawet jak sytuacja nie jest mocno stresująca.
Serce mam zdrowe, badane u kardiologa. Biorę od 5 dni leki na puls i Elicea od endokrynologa, a jestem zapisana do psychiatry i na terapię.
Chciałabym wierzyć, że gdzieś jest rozwiązanie mojego stanu, a nie ciągle "pani jest zdrowa".
Czy przez psychikę mogą wypadać wlosy i mieć prawie 0 libido przez tak długi czas? Nikt mi na to nie odpowiada wprost, bo nikt nie wie.
@mirko_anonim: może być nerwowe. Psylocybinę próbowała? Tryptofan? Dużo witaminy D z K2. Szukaj, co chwyci, czytaj. Patrz, co sprzedają np. na stronach Svanson i po co stosują ludzie. Znajdziesz niedobór.
Cześć, piszę tutaj bo nie mam komu się poradzić, a jest kiepsko i nie wiem co robić.
#psychologia #zdrowie #medycyna #zalesie #psychika
Jestem 26 letnią kobietą, nie mam libido od 1,5 roku, włosy mi wypadają też od tego czasu i odrastają i tak w kółko, mam czasem od 2 miesiecy wysoki puls (120-150) przez kilka dni po stresującym wydarzeniu co odcina mnie od życia.
Jestem przebadana. Cały rok robiłam co jakiś czas nowe badania, obleciałam dermatologów, endokrynologów, ginekologów i kardiologa.
Nie mam żadnych niedoborów (ponad 30 odczynników), a tarczyca? Co prawda mam hashimoto i wysokie przeciwciała (200-300) ale reszta wyników jest w normie na moj wiek. Robiłam badania hormonów - testosteron, estrogen, prolaktyna, kortyzol itd. - idealnie. Glukoza ok, insulinoopornosc i PCOS wykluczone, cholesterol, wątroba, nerki super. Usg brzucha też.
Zdrowo się odżywiam, ćwiczę, dbam o sen. Moja praca nie jest stresująca, mam kochanego partnera i uwielbiam żyć. Absolutnie nie czuję się przygnębiona.
Mój znajomy endokrynolog, mówi, że to wszystko może być nerwica lękowa i problemy z wychwytem zwrotnym serotoniny (plus jestem prawdopodobnie hipohondrykiem i łatwo sie stresuję). Coś w tym może być bo te epizody szybkiego pulsu pojawiają się parę dni po stresującym wydarzeniu. Mam problem uspokoić nerwy, nawet jak sytuacja nie jest mocno stresująca.
Serce mam zdrowe, badane u kardiologa.
Biorę od 5 dni leki na puls i Elicea od endokrynologa, a jestem zapisana do psychiatry i na terapię.
Chciałabym wierzyć, że gdzieś jest rozwiązanie mojego stanu, a nie ciągle "pani jest zdrowa".
Czy przez psychikę mogą wypadać wlosy i mieć prawie 0 libido przez tak długi czas? Nikt mi na to nie odpowiada wprost, bo nikt nie wie.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero