Wpis z mikrobloga

  • 37
@Pshybysz Typ przygarnął wiewiórkę i szopa, miał jakąś kontrolę z opieki nad zwierzętami, i któreś ze zwierząt ugryzło kontrolera, z racji podejrzenia wścieklizny, uśpiono i wiewióra i szopa. Tak to było mniej więcej
  • Odpowiedz
Typ przygarnął wiewiórkę i szopa, miał jakąś kontrolę z opieki nad zwierzętami, i któreś ze zwierząt ugryzło kontrolera, z racji podejrzenia wścieklizny, uśpiono i wiewióra i szopa. Tak to było mniej więcej


@Pshybysz @Sfont_stont: Warto dodać że posiadał je nielegalnie, to tak jakbyś miał bażanta w bloku w Polsce, albo dzika w zagrodzie na wsi. Dalej by sobie je miał gdyby się nie chwalił na social mediach
  • Odpowiedz
  • 0
@Sfont_stont To się kupy nie trzyma. Przecież po takim ugryzieniu dostajesz od razu leki, a zwierzę ląduje na kwarantannie. Jeśli okazuje się, że wiewiórka ma wściekliznę, to jest usypiana. Jeśli nie, to jaki sens jest ją zabijać?
  • Odpowiedz
  • 1
@dzieju41 Przecież wścieklizna jest nieuleczalna, więc taka wiwlewiórka by i tak zdechła po kilku-killunastu tygodniach od izolacji. Z resztą, wścieklizna jest zaraźliwa dopiero po wystąpieniu objawów u zwierzęcia, co nie zmienia faktu, że pracownik tak czy inaczej dostał antidotum.

Jedyny sens jaki widzę to ekonomiczny, bo taniej jest zabić zwierzaka niż go umieścić w kwarantannie.
  • Odpowiedz
z racji podejrzenia wścieklizny


@Sfont_stont: Nie było żadnego podejrzenia wścieklizny u tego zwierzęcia zanim je uśpili, komunikat służb które uśpiły zwierzaki był taki że "ludzie byli wystawieni na potencjalne zarażenie wścieklizną bo zwierzęta mieszkały z nimi". Nie było nic co wskazywałoby że zwierze jest zarażone.
"Potencjalnie" to też jesteś narażony na zarażenie gdy idziesz na spacer do lasu. Po prostu bełkot urzędników którzy chcieli kryć własne dupska gdy g.. wybiło
  • Odpowiedz