@jazdaniebieski2023 no ale spotykanie bzykanie takich małolat niczego nie dowodzi. Sam miałem różnice wiekowe podobne ale czy dało się o czymś porozmawiać nie wstydzić nie czuć zażenowania to już osobny temat haha
@mirko_anonim post anonimowego gościa, zaczynający się od słów "ludzie zrozumcie..." i od razu nie chce się czytać "mądrości" natchnionego mądrali. Tego typu posty służą leczeniu kompleksów ich autorów, którzy sami sobie nie radzą z problemami, które opisują. Do niczego nie służą, a już na pewno nie są jakąś prawdą objawioną, którą należałoby się przejmować. Ja najwięcej znajomych poznałem po trzydziestce. Wystarczyło po prostu wyjść do ludzi. Tyle i aż tyle. Nawet
@Kopytnik_1: Gdzie wyjdziesz do ludzi jak oni sami już nie mają czasu, bo mają swoje rodziny? Albo spotkasz już tylko pozajmowane kobiety i co będziesz miał z tych swoich wyjść? Do akademików już taki gość 25+ nie będzie chodził, nie będzie nawet pasował do tego studenckiego środowiska. Można jeszcze chodzić do jakichś klubów czy na otwarte imprezy plenerowe ale to i tak już beznadziejne. Ktoś powie że w pracy można
@daro1: ja nie wychodzę do ludzi po to, by poznać dziewczynę, z którą założę związek. Można chcieć po prostu wyjść do ludzi, by spędzić z nimi czas. Wśród znajomych mam i młode osoby, często jeszcze na studiach, jak i takie w dojrzałym wieku.
@mirko_anonim: Do 26 roku życia byłem śmieciem z jedną dziewczyną. Od tamtej pory, po zerwaniu, zdałem sobie sprawę, że gra się dla mnie dopiero zaczęła. Dziś mam 32 lata i spokojnie poradziłbym sobie na rynku świń, mimo bycia karłem. Dodam, że zarabiam mniej niż 10k, więc to nie kasa.
@mirko_anonim: nieprawda. Dla wiekszosci sciana zaczyna sie w momencie zaplodnienia