Wpis z mikrobloga

@Strus: akurat mają dużo racji: ostatnio praktycznie co chwilę całe centrum jest nieprzejezdne, bo a to masa krytyczna, a to jeden z miliona biegów itp itd. Wystarczyłoby po prostu dobrać trasę tych wydarzeń tak, aby nie blokować największych arterii w mieście, ale co tam.

Jak tysiące rowerzystów czy biegaczy z okazji imprezy zajmie całą ulicę to jest wszystko ok, ale gdy przy jakiejś dużej imprezie ktoś zaparkuje na chodniku (czy -
@rss: Dziennie tysiące samochodów blokują całe miasta ;)

A poważnie, trzeba mieć niezły ból dupy. Dziwne, że jak są demonstracje, pochody czy inne boże ciała to już wszystko ok :)
@AvantaR:

Dziennie tysiące samochodów blokują całe miasta ;)


I takie korki są pierdyliard razy mniej uciążliwe, bo mimo wszystko szybciej się przesuwają, a dodatkowo są rozładowane na większą ilość niezamkniętych ulic. Przejedź kiedyś samochodem przez całe miasto w zwykły piątek, a potem w piątek z rowerową masą krytyczną - zrozumiesz o czym mówię, gwarantuję.

Dziwne, że jak są demonstracje, pochody czy inne boże ciała to już wszystko ok :)


No właśnie
I takie korki są pierdyliard razy mniej uciążliwe, bo mimo wszystko szybciej się przesuwają, a dodatkowo są rozładowane na większą ilość niezamkniętych ulic. Przejedź kiedyś samochodem przez całe miasto w zwykły piątek, a potem w piątek z rowerową masą krytyczną - zrozumiesz o czym mówię, gwarantuję.


@rss: Akurat masy krytycznej nie pochwalam, gdyż oni celowo blokują miasto. Natomiast śmieszy mnie to czepianie się biegów? Ile to biegów ulicznych blokujących pół miasta
@AvantaR: czyli w zasadzie czepiasz się nazwy profilu? :P Ja tam wrzucam wszystko do jednego worka: biegi, masy krytyczne, protesty itp. Naprawdę WSZYSTKIE te wydarzenia można zablokować tak, aby nie blokować ruchu, ale co tam: TRZEBA przecież przejść przez centrum! O dogodnych objazdach można zapomnieć, bo dookoła wszystko jest rozkopane z powodu budowy metra, więc trzeba jeździć jeszcze bardziej naokoło, co przy okazji korkuje sąsiednie dzielnice. Naprawdę sporo z problemów podczas
@rss: Miasta są blokowane od lat, a problemem nagle stali się biegacze. I tu doszukuję się jakiegoś bólu dupci. Nie wiem, może ktoś zazdrości, że inni robią coś ciekawszego niż niedzielny wyjazd na zakupy lub leżenie przed kompem ;)

Co do uniknięcia problemów - zawsze są informacje nt. zamkniętych ulic. Serio przy odrobiny chęci da się wszystko jakoś zaplanować.
@rss: Bez obrazy, może nie mieszkam w Warszawie, ale nie przypominam sobie co aż tak pilnego w niedzielę koło południa mogę mieć do załatwienia. Nie przychodzi mi chyba nic do głowy. Chyba jedynie jakiś ślub w kościele czy coś.