I tak nie płaci za mieszkanie, czasami tylko dorzuci się do zakupów spożywczych. Ale poza tym wszystkie opłaty są po mojej stronie. Więc wszystko co zarobi, to praktycznie jest na jej przyjemności.
@mirko_anonim: Może nie było jej łatwo znaleźć/dostać tą pracę co ma i musi się zgadzać na te dłuższe godziny/pracę w weekendy żeby ją utrzymać? Ma racje, że jeśli to jest kwestia uzależniająca jej aktualną pracę to jakby miała z tego zrezygnować i ją stracić za twoją namową to powinieneś jej dawać kieszonkowe/sponsorować jej życie lub załatwić coś lżejszego za podobną kasę.
@mirko_anonim może lepiej zareaguje na konkretną propozycję "hej u X w firmie szukają recepcjonistki, nie chciałabyś spróbować". Poza tym w ogóle szczerze rozmawialiście o pieniądzach? Rozumiem, że Ty pokrywasz koszty mieszkania, a ona się w jakimś (niewielkim) stopniu dorzuca - ale właściwie czy ten stopień jest dla niej niewielki? Czy nie ma jakiś historycznych zobowiązań, które spłaca? Bo skoro tyle pracuje to nie ma przecież nawet czasu na te "przyjemności"
@mirko_anonim ciężką sprawa. Moja pracowała za dużo latami. W końcu namówiłem ją by calkiem pracę rzuciła. Ale wcześniej nie dalo się. Ona nawet z domu 3 lata pracowała jak szalona bez przerw a obiad w biegu. Niektórzy tak mają niestety
Za dużo pracujesz
@mirko_anonim: czyli i tak masz pijawkę ¯\(ツ)/¯
chce być utrzymanką, ale czy ma do tego predyspozycje? Kształtny tyłek i duże balony?
Poza tym w ogóle szczerze rozmawialiście o pieniądzach? Rozumiem, że Ty pokrywasz koszty mieszkania, a ona się w jakimś (niewielkim) stopniu dorzuca - ale właściwie czy ten stopień jest dla niej niewielki? Czy nie ma jakiś historycznych zobowiązań, które spłaca? Bo skoro tyle pracuje to nie ma przecież nawet czasu na te "przyjemności"
Komentarz usunięty przez autora