@dam2k01: co druga lewicująca Julka w co drugim zdaniu musi podkreślić, że ona nie ma dzieci i zobowiązań i dzięki temu jest wolna i może wszystko. A w środku płacze, że nie ma kogoś na stałe.
@dam2k01: pozostaje pytanie czy warto żyć intensywnie ale krótko czy nudno z trudami życia rodzinnego ale dłużej i stabilniej na poziomie skrajnego wymęczenia. W sumie indywidualne podejście, ale zawsze trawa jest bardziej zielona tam gdzie nas nie ma.
@viero: ten wysryw to ostre copium normictwa z dziecmi, trzeba sobie zracjonalizowac jakoś swój prymitywny instynkt do posiadania potomstwa. Jesli musiałbym wybierać pomiędzy żywotem autora wpisu a wujaszka, to nawet znając końcówkę wybrałbym wujaszka
równie dobrze mógł sie rozwieść, żona zabiera dzieci i nastawia przeciw niemu, a on z--------a dwie dekady na nie, nawet ich nie widując, a one wola nowego tatusia xD
@Yenn_z-Wyspy7Slonc: Jako jedyny żywiciel rodziny uważam ze więcej obowiązków, ale to też zależy od przypadku. Np czy urodzi się zdrowe dziecko które rozwija się bez terapii, czy z wieloma problemami które jako rodzic chcemy i czujemy potrzebę wyprostowania. Aczkolwiek nie żałuję i jestem szczęśliwy z faktu posiadania rodziny, ale też rozumiem i doceniam decyzje życia samemu dynamicznie bez zobowiązań.
@dam2k01: bo ci, którzy o tym głośno gadają przy każdej okazji i pokazują jak to im źle, zazwyczaj mają zbyt mało jajeczek (tak wielkanocnie napisałem, hehe) żeby coś z tym zrobić i umierają wolniej.
Koniec roku się zbliża a wraz z nim czas na podsumowania/przemyślenia. Mnie właśnie naszło, że przez ostatnie dwa lata nie skończyłem ani jednego flakonu.
Podjęliśmy dzisiaj bardzo trudną decyzją i pozwoliliśmy odejść kochanej kici.
Choroba postępowała w bardzo szybkim tempie. W piątek rano jak zwykle wyprzedziła mnie w drodze po karmę. W piątek popołudniu już nie mogła chodzić na tylnych łapach. Sobota i niedziela to kot po prostu leżący, ale dała radę się wciągnąć do kuwety. A wczoraj i dzisiaj nawet obrócić się nie mogła, łapki miała prawie całkowicie sparaliżowane.
Weterynarz jeszcze w poniedziałek sugerowała neurologa i próbę
W sumie indywidualne podejście, ale zawsze trawa jest bardziej zielona tam gdzie nas nie ma.
Np czy urodzi się zdrowe dziecko które rozwija się bez terapii, czy z wieloma problemami które jako rodzic chcemy i czujemy potrzebę wyprostowania.
Aczkolwiek nie żałuję i jestem szczęśliwy z faktu posiadania rodziny, ale też rozumiem i doceniam decyzje życia samemu dynamicznie bez zobowiązań.
@Rodriquez: a dlaczego na poziomie skrajnego wymęczenia? Przecież rodzina to nie tylko obowiązki ale i przyjemności.