Aktywne Wpisy

NaczelnyAgnostyk +1169
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
Skopiuj link
Skopiuj link

Regulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Cześć Mirki, chciałabym się kogoś poradzić w temacie #zwiazki. To moja pierwsza relacja, związek od 3 lat. Ja mam 29, mój partner 33. Będzie długo.
Chodzi o #nieruchomosci i #kredyt. Mieszkam w Katowicach, mój partner pochodzi z okolic Bydgoszczy. Planujemy wspólną przyszłość, ale do tej pory nie ma żadnych deklaracji - ani zaręczyn ani planów ślubu. Mój partner jest w trakcie zmiany branży i w związku z tym planuje przeprowadzkę do Warszawy i chciałby żebym przeprowadziła się tak razem z nim. Skorzystał też z okazji i kupił mieszkanie na bezpieczny kredyt z myślą, że będzie nasze. Nie mogliśmy wziąć razem bo nie byliśmy małżeństwem, ja nie mogłam też skorzystać z programu (miałam cześć nieruchomosci po dziadku). I o ile go kocham, chciałam spędzić z nim życie tak teraz widzę, że muszę poświęcić całe swoje, żeby ten związek miał w ogóle racje bytu. Nie mamy ślubu ani nawet nie jesteśmy zaręczeni, a mój partner chce żebym rzuciła swoje dotychczasowe życie, rodzinę, przyjaciół i przeniosła się z nim do obcego miasta, do jego mieszkania. On będzie tam miał swoją rodzinę, swoich przyjaciół i swoje mieszkanie. Chociaż mówi o tym że to i tak będzie nasze to kredyt chce spłacać sam. Ja miałabym opłacać czynsz plus rachunki. Dodatkowo podczas ostatniej rozmowy zapytał mnie czy chciałabym kupić z nim na pół cześć AGD (zmywarka, lodówka, pralka, kuchenka, piekarnik) argumentując to tym, że nie chce żebym czuła się obco w tym miejscu. Zaczynam już się źle z tym wszystkim czuć, bo generalnie zainwestuje tam pieniądze a mieszkanie i tak w papierach będzie jego. Nie chcę wyjść na materialistkę, mam swoje oszczednosci (60 tys) i do tej pory myślałam że zainwestuje je w swoje mieszkanie lub mieszkanie wspólne z mężem. Dodatkowo gryzie mnie też dysproporcja w zarobkach (on po zmianie pracy będzie zarabiam dwa razy więcej ode mnie 6k vs 13k) i to, że dla mnie odbudowanie tych oszczednosci będzie o wiele trudniejsze. Ze wszystkiego do tej pory rozliczaliśmy się po połowie. Jak probuje z nim poruszyć ten temat to słyszę tylko, że z góry zakładam rozstanie i nie jestem jego pewna. A coraz częściej czuję że on chciałby wszystko budować sam, a ja miałabym być tam tylko na doczepkę i nie widzi ile muszę poświęcić. I to naprawdę nie jest tak, że jestem roszczeniowa. Chciałabym tylko czuć się bezpiecznie.
#zwiazki #nieruchomosci #pytanie
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
w takiej sytuacji tylko ślub, bez tego co? kupisz mu lodówkę a gość następnego dnia z tobą zerwie i jesteś do tyłu
ale jak że gość jest z Bydgoszczy, to w jaki sposób w Warszawie będzie miał cyt. > swoją rodzinę, swoich przyjaciół
Nie masz obecnie mieszkania, więc pewnie wynajmujesz. Co za różnica czy oddasz kasę obcemu właścicielowi czy opłacisz za nią wspólne rachunki w innym mieszkaniu?
Żyj tak by związek się nie rozwalił skoro mówisz, że go kochasz.
To co zainwestujesz w połowę AGD i tak wyjdzie mniej niż byś oddała w czynszu
Takie są właśnie skutki tego dzisiejszego luźnego życia. Ludzie żyją w ciągłej niepewności. Poza tym może nie rozmawiacie ze sobą i macie
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91