Aktywne Wpisy

Czy ja jestem jakiś nienormalny czy co ale co ludziom przeszkadzają fotoradary albo odcinkowe pomiary prędkości? Może wystarczy jechać zgodnie z przepisami? A najbardziej śmieszą mnie komentarze typu "rząd łupi kierowców" - no to jak ktoś będzie jechać zgodnie z ograniczeniem to mu chyba nic extra nie doliczy? xD
Ja się nauczyłem jeździć zgodnie z przepisami w UK, gdzie każde przekroczenie prędkości i mandat, chociażby najniższy to kosmiczna zwyżka przy kolejnym ubezpieczeniu
Ja się nauczyłem jeździć zgodnie z przepisami w UK, gdzie każde przekroczenie prędkości i mandat, chociażby najniższy to kosmiczna zwyżka przy kolejnym ubezpieczeniu

Porównanie rat kredytu na 30 lat na 500k w Polsce (u góry) i w Niemcach #nieruchomosci #banki
źródło: 1000005351
Pobierz




Proszę o dodanie z anonima, bo pracuję jako lekarz a wpis będzie niejako o naszym pacjencie
Kilka lat temu skończyłem kierunek lekarski w Poznaniu. Następnie wróciłem do powiatowego miasteczka, w którym się urodziłem i podjąłem tam pracę w małej przychodni realizującej podstawowe badania. Zawsze marzyłem o spokojnym życiu, więc bardzo mi się to podobało. Stosunkowo mały stres jak na ten zawód, bliskie relacje ze społecznością lokalną i wiele innych zalet sprawiały, że pełniłem swoją służbę z ogromną satysfakcją.
Pewnego dnia wydarzyło się jednak coś, co wytworzyło we mnie pewnego rodzaju obsesję. Słuchałem rozmowy dwóch pielęgniarek i z ust jednej z nich padło wyrażenie Baran z Oszi. Zapytałem, czym jest ów baran, ale tylko zaczęły się śmiać i niczego mi nie powiedziały. W późniejszym okresie wielokrotnie słyszałem, jak gdzieś na terenie przychodni ktoś mówi o Baranie z Oszi, ale mimo to ta tajemnicza istota pozostawała dla mnie niezgłębioną zagadką, o której nic nie wiedziałem. Przeszukiwałem internet i rozmawiałem o tym ze znajomymi, bo bardzo pragnąłem dowiedzieć się czegokolwiek o nim. Choć długo szukałem jakichś informacji, wiedziałem tyle samo, czyli nic. Pogłębiała się jedynie moja obsesja na jego punkcie. Zrobiłbym wówczas wszystko, by choć raz zobaczyć Barana z Oszi, ale w końcu poddałem się, bo zrozumiałem, że jest to istota, której prawdopodobnie nigdy nie ujrzę.
W ubiegły poniedziałek zacząłem pracę jak w każdy normalny dzień. Ubrałem swój biały fartuch, dopiłem poranną kawę i poszedłem do toalety, żeby później już nie musieć, jak kolejka pacjentów będzie narastać. W toalecie moją uwagę przykuł pokaźnych rozmiarów, atletyczny, młody mężczyzna. Mógł mieć jakieś 20 lat i dość niepewnie przeszedł koło mnie z butelką po coli wypełnionej żółtą cieczą. Domyśliłem się, że trzyma tam mocz. Poczułem się wtedy niepewnie i chciałem wyjść, ale spojrzałem na niego i przez kilka sekund nie mogłem przestać na niego patrzeć. Było w nim coś tak wyjątkowego. W końcu jednak wysuszyłem dłonie i poszedłem do gabinetu przyjmować chorych.
Następnego dnia uciąłem sobie pogawędkę z jedną starszych pielęgniarek w naszej przychodni. Pojawiło się w tej rozmowie sformułowanie, którego dawno nie słyszałem - Baran z Oszi. Pani, z którą rozmawiałem, w najbliższym czasie przejdzie na emeryturę, więc uznała, że wyjawi mi sekret, który niegdyś nie dawał mi spać po nocach.
Trzy lata temu w przychodni zjawił się osiemnastoletni wówczas Kacper, zawodnik lokalnej drużyny piłkarskiej. Potrzebował zaświadczenia od lekarza sportowego, więc musiał przejść standardowe badania. Było to między innymi badanie moczu. Młody piłkarz przyniósł wtedy wypełnioną do pełna moczem butelkę po Oshee. Choć wszystkich to śmieszyło nikt nie powiedział chłopakowi, że mocz należy dostarczyć w specjalnym pojemniku. Co więcej, zażartowali z niego mówiąc mu, żeby przynosił większe butelki, bo wtedy łatwiej jest analityczce zrobić badanie. Chłopak przynosił więc mocz w dwulitrowych butelkach po różnych napojach. Określenie, które przylgnęło do niego na samym początku jednakże pozostało.
Zgadza się - wtedy w toalecie poznałem Barana z Oszi. Zobaczyłem na własne oczy istotę, o poznaniu której tak bardzo marzyłem i choć czułem, że w tym spotkaniu jest coś wyjątkowego, wyszedłem szybkim krokiem zostawiając w toalecie człowieka, który stał się naszą legendą i moją obsesją. Wydawało mi się, że przez kilka sekund patrzenia na niego zgłębiam całą tajemnicę świata a jednocześnie nie dowiaduję się nic o tym tajemniczym chłopaku. Baran z Oszi okazał się być człowiekiem. Dla mnie jednak pozostanie na zawsze wielowymiarowym bytem, który odpowiada na wszystkie tajemnice tego świata samemu pozostając nieodgadnioną zagadką. #medycyna #sport #filozofia
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim