Wpis z mikrobloga

#narkotykizawszespoko #narkotyki #thc #420 #marihuana
moze ktos z was mirki bedzie wiedzial, o co tutaj chodzi. wczoraj, po jednym, nawet jakims nieduzym wodospadzie, stalo sie cos, co u mnie zadzialo sie juz 2-3 raz w przeciagu moze roku. od trawy jestem generalnie uzalezniony i pale ja praktycznie codziennie, robiac w miedzyczasie jakies detoksy, zeby zbic troche tolerki. mysle tez, ze wazna kwestia do zaznaczenia, to jest to, ze mam nerwice natrectw + stany lekowe (wiem, ze ziolo zle na to zle dziala). no i doslownie chwile po wczorajszym wodospadzie, jakby mnie odcielo. ogolnie czasami jest tak, ze jak trzymam w plucach dym z butli, to robi mi sie dziwnie, tak slabo, jakbym mial zaraz odleciec, obraz mi sie rozplywa, jakies mroczki przed oczami itd. ale trwa to zawsze chwile i po 3-4 sekundach jest okej. wczoraj tak nie bylo, ciezko mi w ogole napisac, co sie stalo, bo tak naprawde nic nie pamietam. nie wiem nawet ile to trwalo, ale chyba nie jakos dlugo, generalnie na krotki czas stracilem kompletnie pamiec, swiadomosc itd. po prostu przez jeden moment, bylem jakby wyjety z zycia. pamiec mam od momentu, gdzie lezalem na ziemi, majac jakies dziwne lęki, nie mogac nic zrobic, chcialem wrecz krzyczec z przerazenia, ale z drugiej strony, bylem w takim szoku, ze nie chcialem sie drzec, bo nie chcialem, zeby rodzice mnie zastali w takim stanie w pokoju. gdy jeszcze lezalem, bylem taki lekko "odrealniony", ale juz wiedzialem gdzie jestem itp. po kilku sekundach wszystko wrocilo do normy, bylem taki przestraszony, ze nogi mi sie cale trzesly. pamietam tez, ze slyszalem, kiedy sie wywrocilem (centralnie za mna stala szafa), ale poza tym nic. kiedy juz sie ogarnalem, skapnalem sie, ze pojemnik, w ktorym mam wode do butli, jest rozyebany na ziemi, a woda porozlewana na lozku, na podlodze. kiedys mialem taka sama sytuacje u siebie w domu, ale nic nie rozlalem, tylko jakis czas po butli, pamietam ze bylem kompletnie odklejony - nie wiedzialem gdzie jestem, co robie, czulem sie taki "odrealniony", jak nie ja - nie pamietalem nawet, ze mam rodzicow, czulem sie jak nowonarodzony na jakiejs innej planecie. to bylo wtedy straszne, siedzialem na lozku w moim pokoju, ale wtedy kompletnie nie pojmowalem, ze to byl moj pokoj, towarzyszyl mi strach i bezsilnosc, tak jak i wczoraj, chcialem krzyczec z przerazenia, ale nawet nie wiem czy to zrobilem (chyba nie, bo by raczej rodzice cos mowili). z czasem, zaczalem sie ogarniac i kumac, ze to moj pokoj, ze w moim domu sa rodzice, ze ja to ja i zaczalem sie uspokajac. i ostatnia taka sytuacja byla z kumplami, jak palilismy nad jeziorem. po czasie, tak mnie odyebalo, ze po prostu zemdlalem, a ziomki mnie musialy trzymac, bo inaczej bym upadl na ziemie i na niej lezal nieprzytomny. nie pamietam, co dokladnie czulem przed zajaraniem, ale porownalbym to do tego, co przezywalem sam w domu, tylko 10 razy delikatniejsze. wtedy juz kumple widzieli ze cos ze mna nie tak i pytali czy wszystko ok, a ja wtedy chcialem spokoj, nie chcialem zeby ktokolwiek, cokolwiek do mnie gadal, czulem sie po prostu zle, ale nie byl to taki rollercoaster, jaki mialem 2 razy w domu. po czasie, po prostu zemdlalem, tego kompletnie nie pamietam i obudzilem sie, jak dwoch ziomkow mnie trzymalo za szmaty. mowili, ze bylem nieprzytomny tylko chwile, nie wiecej nawet chyba niz minute. co najdziwniejsze - po tym, kompletnie zeszla mi faza.
mial ktos cos podobnego lub wie ktos, co to dokladnie jest? powiazalbym to najszybciej z moimi stanami lekowymi, ale zastanawia mnie, co to dokladnie jest.
  • 39
@fajfusiarz: jak tak haszysz czytam, to zgadzaloby sie w duzej czesci, tym bardziej, ze mam kompletnie rozciupciane zatoki i za malo tlenu mi wchodzi do mozgu. jedyne, co by mnie zastanawialo jeszcze, to to, czemu po tym 1szym razie, nagle stracilem cala faze po zmartwychwstaniu
@j0shva: Miałem tak parę razy, ja to rozkminialem tak, że jak jarasz zioło z wiadra to nie dostaje odpowiednio dużo tlenu i następuje spalanie przy niedoborze tlenu, przy czym powstaje tlenek węgla. Tlenek węgla wchodzi w reakcję z hemoglobiną, spada wydolność transportu tlenu w organizmie i następuje niedotlenienie mózgu. Zdarzyło mi się, tak jak pisze, to tylko po wiadrach.
@j0shva Ja wiem, że pewnie nie spodziewasz się takiej odpowiedzi, ale jestem zdania, że paląc z wiadra można wejść w dużo głębsze stany psychodeliczne niż paląc normalnie i czasami gdy umysł nie jest przygotowany do tego stanu różnymi praktykami np. medytacją, odcina kontakt z tamtymi przestrzeniami, żeby nie pokazać zbyt dużo, tego co może tam czekać.

Swoją drogą może być też tak, że to sygnał, że to nie jest najlepsza roślina dla
Swoją drogą może być też tak, że to sygnał, że to nie jest najlepsza roślina dla Ciebie.


@oniricsunset: to niestety, wiem juz od dawna:(
teoria ciekawa, wedlug mnie, na pewno zgodna z faktami w duzym stopniu, aczkolwiek - w tych moich jazdach, bardziej kierowalbym sie ku niedotlenieniu, tym bardziej, ze trwalo to zawsze chwile, fazy po ziole zawsze mam normalne i dawno zadnego rollercoastera czy typowego bad tripa po trawie nie
@j0shva: jako człowiek, który palił przez prawie 10 lat swojego życia szczerze odradzam butle, wodospady itp. To prawda że najmocniejsza i fajna #!$%@? i wychodzi ekonomicznie ale ten sposób ryje łeb, szczególnie jak to robisz codziennie. Zaczynałem widzieć po sobie, a moi kumple to już w ogóle odkleili się przez to jak waliło 3 wiadra dziennie.

PS. Jak narozlewałeś wodę po wodospadzie po pokoju i po łóżku to nieźle musiało tam
@nocny-mirek: nie mow tak. butle, wiadra, to najlepszy wynalazek ze wszystkich imo do palenia, nic nie pobija, w moim subiektywnym odczuciu, tego zajebistego klimatu robienia butli i walenia gdzies na boichu z chlopakami autem


@j0shva: no #!$%@? klimacik w #!$%@?, te same klimaty co ogrzewanie towaru na łyżeczce przed waleniem w żyłę, a jak dodaje się kwasek cytrynowy to już w ogóle można poczuć się jak kucharz w restauracji wyróżnionej
jako człowiek, który palił przez prawie 10 lat swojego życia szczerze odradzam butle, wodospady itp. To prawda że najmocniejsza i fajna #!$%@? i wychodzi ekonomicznie ale ten sposób ryje łeb, szczególnie jak to robisz codziennie.


@skarpetyodyna: wlasnie tez zauwazylem, ze lepiej bedzie chyba wtedy, kiedy przesiade sie na lufki i skrety. i to w sumie zrobie, bede palic ze skretow i tylko z lufy, no i zobacze, czy bedzie to samo
@j0shva: podejrzewam, że jeżeli uda Ci się w jakiś sposób odzwyczaić mózg od #!$%@? na granicy nieprzytomności do zapalenia lola dla chillu to będzie Ci zdecydowanie łatwiej ograniczyć/rzucić. To podobnie jak z kimś kto pije 3-4 piwa w weekend, bo lubi/dla relaksu, a ktoś kto wali litra czystej, tylko po to żeby po godzinie przybić gwoździa na kanapie. I jeden i drugi prawdopodobnie ma problem, z tym że jeden nieporównywalnie większy
@skarpetyodyna: tylko, ze skrety mocniej siekaja, do wiadra wrzucisz te 0.1, max 0.2 i tyle, w lolka wrzucisz pol grama czy grama, ja wiader nie walilem ze wzgledow ekonomicznych, tzn. kiedys tak, teraz juz nie. nie mam zadnego problemu zrezygnowac z wiader czy butli, po prostu lubie je walic, podoba mi sie caly rytual, dalej je bede robil, ale w zdecydowanie mniejszej ilosci, przesiade sie na kilka luf i lolkow dziennie
@zadrawoku:

dawka nie ma znaczenia

co ty gadasz XD skoro nie ma znaczenia, to spal sobie lolka z 0.3, a spal sobie gramowego, nie wiem skad ci sie to wzielo
a jak o faze chodzi, to ja po lolkach wlasnie zawsze mam wieksza sieke niz po wiadrze, logiczne, ze bardziej mnie ujara 0.5 tematu z lolka niz 0.1 lufka i z wiadra (wiadomo, ze jakbym ukrecil wiadro z 3 lufek np.