Aktywne Wpisy
se_mallo +185
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

nie_umiem_inwestowac +278
źródło: 1000006701
PobierzSkopiuj link
Skopiuj link
źródło: 1000006701
PobierzRegulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Kurcze trochę mi wstyd, że moja matka wciąż traktuje mnie jak dziecko.
W tym roku kończę 30 lat, rodzi mi się moje własne dziecko a dzisiaj mamy dzień dziecka i moja mama mnie zaskoczyła. Ja rozumiem życzenia ale nagle, niespodziewanie moja matka pojawia się pod moim biurem ze słodyczami dla mnie. Oczywiście wszystko przed ludźmi z biura obrócone w żart ale no kurde trochę się wstydzę, że matka traktuje mnie jak dzieciaka.
I mówię mamie, że dziękuję ale nie trzeba było, że ja mam już 30 lat i ona jest już bardziej babcią a nie mamą.
Na to jej odpowiedź: Będziesz miał 60 lat i dalej będziesz moim dzieckiem....
NO DOBRA. Czaję ale można się powściągnąć trochę. Nie chciałem jej więcej przykrości robić, bo tata już nie żyje i została sama na tym świecie, więc pewnie po prostu miała taką potrzebę. Przyjąłem słodycze, podziękowałem za życzenia i jeszcze odwiozłem do domu bo akurat zrywałem się na godzinkę z pracy.
Wkurza mnie też to, że (często przy ludziach) mówi do mnie: synuś, synulek, synulki, synusie. SERIO?! Tu już wyraźnie i stanowczo protestuję ale ona nic sobie z tego nie robi.
Nie chcę zrywać z nią kontaktu bo raz, że została sama jak palec na tym świecie (ma jakieś koleżanki itp. no ale w mieszkaniu pusto, bo nawet pies umarł) a dwa, to po prostu nie mam jakiegoś grubego powodu. Nie wtrąca mi się w życie prywatne wcale, nie wpada do mojego domu z niezapowiedzianymi wizytami (przeciwnie - trzeba ją specjalnie zaprosić, co w sumie wkurza moją żonę, bo jest z tego wielka celebracja), nie nęka telefonami (gadamy co 2 dni średnio). Spotykam się z nią co tydzień, czasem co dwa.
Nie wiem jak na to patrzycie. Całe życie próbowała ze mnie zrobić mamnisynka, przez co ja w wieku nastu-lat przestałem jeździć z rodzicami na wczasy, uciekałem w "swój świat i swoje kredki". Jak mieszkaliśmy razem to często były awantury. Ale te macki cały czas chciałyby mnie sprowadzić do roli "synulka". Gdybym nie miał własnej rodziny to bym z nią siedział jak taka łajza i mamusia by nade mną skakała. Były afery jak miałem już te naście-lat i np. sam wstawiłem sobie pranie. Pamiętam jak zacząłem sobie gotować by zrzucić parę kilo, to było "nie rób synek, ja zrobię!". Do dzisiaj jak idę w odwiedziny i np. wynoszę talerz po sobie, to jest "zostaw! JA WYNIOSE" - serio w domu matki nie chcę się czuć jak gość....
Co do życia w domu to moja żona działa odwrotnie i w domu robię wszystko od koszenia trawy i "męskich spraw" po latanie na miotle i mopie szczególnie teraz, gdy jest w ciąży. No i wkurza ją to, jak moja matka mnie traktuje. Na dzisiejszej sytuacji nie zostawiła suchej nitki. Stwierdziła, że jakby mi dała osobiście w domu gdy od niej pojadę to spoko ale takie jeżdżenie pod biuro i w ogóle uznała za toksyczne.
No ja już nie wiem co myśleć i gdzie jest ta granica relacji matka-syn. Szczególnie, że nie ma rady i nie szanuje moich próśb o zwracanie się do mnie po imieniu, które sama mi nadała albo chociaż "synek". W takich chwilach czuje się jak totalna łajza i mnie to denerwuje.
#rodzina #rodzice #psychologia #logikarozowychpaskow
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: ah te polskie wzorce meskosci i niezaleznosci. Jeszcze dopisz ze facet nie moze nosic rozowej koszulki, bo hehehe, pedalska.
@g455: wow, ale jestes meski xD poczules w koncu ze masz nad czyms kontrole?
Bait albo ty naprawdę jesteś jeszcze dzieckiem i matka ci robi siarę przed kolegami bo przyniosła słodycze do szkoły
ludzie z ttwojej pracy mieliby identycznie gdyby matki blizej mieszkaly