Wpis z mikrobloga

91 758 + 404 = 92 162

Happy birthday to me


Kilka rzeczy było na nie, ale końcowy wynik jest chociaż na tak. Wtorek i środa zatrucie pokarmowe, otwierające... oczy niedowiarkom. Bez szczegółów, ale za dorosłego życia chyba takiego nie miałem. W środę wieczorem zadyszka po wyjściu po schodach...

O 21 w czwartek dojazd rowerem na pociąg i noga nie kręci w ogóle. W Przemyślu o 1 w nocy start i już czuję, że bomba, ale ma wiać w plecy to może jakoś się uda. Przy okazji na jednym z pierwszych podjazdów pęka mi pedał i już do końca stopa wyskakuje. Do 3 w nocy wieje, jest nawet pomocnie, potem raczej ucichło, tempo spadło, nogą nie podaje. O 4 w lesie bliskie spotkanie z borsukiem. Kurde jak to dziwnie #!$%@? i pcha się pod koła. Po 9 zaczyna padać, siąpi około 2h, co by nie było takie złe, gdyby nie punkt honoru jaki stawiają sobie polscy katoliccy prawdziwi rolnicy, którzy nie kalają się czyszczeniem maszyn rolniczych. Więc na drogach pełno błota i obornika w już upłynnionej formie. Powolna jazda, żeby jakoś cywilizowanie dało się wrócić pociągiem.

W trakcie dnia okazuje się, że po tym zatruciu żołądek nie przyjmuje stałych pokarmów. Ergo cały dzień na cukierkach. Trasa raczej nudna, za to godne pochwały wyasfaltowane drogi pożarowe niedaleko Radawy. 15 min przed odjazdem dojechałem na pociąg w Lublinie, więc akurat. Tereny w okolicy Lublina mają dziwnie dużo dróg tylko w większości są to gruzy... O dziwo mimo nieprzespanej nocy w ogóle nie chciało mi się spać. Ogólnie gdyby nie w większości pomocny wiatr lub przynajmniej cisza, to bym pewnie musiał ciąć, bo siły nie było w ogóle. Pojechałem tylko, bo to urodzinowa tradycja. Fajnie, że się udało. Plan minimum bym na 350km, bo "taki" stary już jestem. Bliżej mety znalazł się czas to dosztukowałem do 400. Git, jest szansa, że 40-tkę też się uda za parę lat tak świętować. Pęknięty pedał to konsekwencja wymiany alu na plastikowe, które są jeszcze mniej kompatybilne z gruzami.

A niektórzy mówią, że żeby nie chorować wystarczy wmówić sobie, że się nie chce chorować.

W pociągu powrotnym cyrk. Był chyba najmilszy konduktor jakiego w życiu widziałem. I gość bez biletu wyzywa go od #!$%@? przez Ukraińców w dupę żyda. I jemu jako Polakowi należy się bilet, bo broni ojczyzny. Żeby sobie torę w dupę wsadził, bo on żyda słuchał nie będzie. Jak się okazało że nie jest wojskowym, to mówi, że on z kolegą jest kibicem dziedzicznym - nawet nie wiem co to miałoby znaczyć. Konduktor, co za zdziwienie, żydem nie był. W Skarżysku-Kamiennej wytargał go z pociągu SOR i czeka go sprawa o szalbierstwo.

Kupiłem jakiemuś kolesiowi zakręconemu jak nieszczęście bilet z Lublina do Krk, bo miał bilet na Regio, nie zdążył, ten co jadę jest ostatni, a on nie miał kasy. Jakiś młodzik. No i gadał z konduktorem, że już zapłaci tę karę, tylko niech go zabierze. Czyli razem jakieś 250zł. Dał dowód konduktorowi, więc był gotów, żeby mu wypisali wezwanie do zapłaty. Dał mi swoje konto na FB i ma oddać kasę. Zobaczmy. Najwyżej dałem się wyruchać za 81zł.

Max square: 85x85
Max cluster: 22763
Total tiles: 62904

#rowerowyrownik #kwadraty #rower #400km #metaxynarowerze
Pobierz
źródło: urodziny
  • 22
Ty mnie lepiej powiedz, co jesz i pijesz na trasie, szczególnie że przerw niewiele robisz?


@StulejmanWielki: mam 2x900ml mocnej czarnej herbaty co na 300km poza latem wystarcza. Na 400 już trzeba dokupić coś. Zwykle sok pomarańczowy jeżeli do bidonu, kefir do dzioba, szczególnie w lecie jest spoko jako przerwa od słodkiego. A przerw nie robię ogólnie wcale. Skoczyć do sklepu i jazda. Większość z nich wynika z stania i studiowania mapy,
@dybligliniaczek: zwykle mam przygotowane tosty z domu. Na 400km idzie mi cały chleb tostowy czyli 12 tostów. I część zazwyczaj zostaje na pociąg powrotny. Nie trzeba latać po sklepach, nie jest słodkie, są takie jak lubię, zajmują względnie mało miejsca, dobrze się je w trakcie jazdy i nawet w upał dobrze znoszą transport. Tym razem zjadłem 2 w pociągu i bolał mnie żołądek, dwa zmęczyłem w trakcie jazdy i bolał jeszcze
Był chyba najmilszy konduktor jakiego w życiu widziałem. I gość bez biletu wyzywa go od #!$%@? przez Ukraińców w dupę żyda. I jemu jako Polakowi należy się bilet, bo broni ojczyzny. Żeby sobie torę w dupę wsadził, bo on żyda słuchał nie będzie. Jak się okazało że nie jest wojskowym, to mówi, że on z kolegą jest kibicem dziedzicznym - nawet nie wiem co to miałoby znaczyć. Konduktor, co za zdziwienie, żydem
moje ulubione piwko ( ͡° ͜ʖ ͡°)


@Domiman: jeżeli chodzi o ogólnodostępne bezalkoholowe, to moje też. Takie 1 na 100 jest lepsze, ale ma ciut alko i trudniej dostać Ale do alkoholowych to startu nie ma.
wczoraj wieczorem patrząc na tabelkę Top50 równika


@ElektrizPL: oj ja nie wrzucam już na równik nic poza tymi dłuższymi 300+ z #kwadraty - a z 300/400 i pociągiem jest taka zaleta, że jak już mam płacić za pociag w obie strony co spokojnie kosztuje 100+zł to chociaż niech złotówki za km wychodzą sensowne.

szalony muszę wziąć z Ciebie przykład ( ͡° ͜ʖ ͡°
@metaxy: hahaha jak na razie mental + czas nie pozwalają mi więcej, niż ciut ponad setkę zrobić ( ͡ ͜ʖ ͡) Ale w tym roku chcę sobie zrobić 200, więc spokojnie, do 30'stki może wyrobię do czterysetki haha
@metaxy: Wyrazów podziwu to i tak Ci już nie brakuje od x lat ;) dlatego tylko z ciekawości zapytam co stoi za jazdami w tych rejonach? Połączenie zielonym Rzeszów - Lublin to tak średnio wypada przez Przemyśl, Tomaszów i Zamość :D Planujesz jeszcze w tym roku te okolice?
dlatego tylko z ciekawości zapytam co stoi za jazdami w tych rejonach?


@pawlos10rs: Lublin już mam zielonym połączone. A czemu ostatnio tam? Bo to jedyny pociąg tak naprawdę, który ma dla mnie sens, żeby zrobić 300-400km i wrócić tego samego dnia pociągiem. O 21 z Krk, o 1 start w Przemyślu i o 18 powrót z Lublina, więc mam 17h na trasę. Jedynie jeszcze Wawa/Opoczno ma późniejsze pociągi. Ostatni z Wrocławia