Wpis z mikrobloga

via Wykop Mobilny (Android)
  • 19
@Umbrella_Corporation_: Marnowanie życia przed komputerem jest oczywiście głupie, ale zauważyłem że ludzie którzy nigdy nie grali w gry mają problemy z posługiwaniem się językiem angielskim. Chodzą na jakieś kursy, ale nie mogą załapać.
  • Odpowiedz
nauka angielskiego przed wynalezieniem gier komputerowych to musiała być katorga w takim razie


@jadalny_kasztan: Wtedy kto miał oglądał Cartoon Network z satelity, też zauważyłem, że to ma olbrzymi wpływ na późniejszy poziom angielskiego.
  • Odpowiedz
@Umbrella_Corporation_: na dwóch rozmowach o pracę miałem pytanie
"Opowiedz mi o sytuacji gdy zarządzałeś zespołem"
Dwa razy opowiedziałem jak graliśmy akademickie mistrzostwa polski w cs'a i dwa razy dostałem propozycję współpracy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@lubie_jablka
@jadalny_kasztan

Możecie się śmiać, ale ja na poziom B1-B2 wszedłem praktycznie bez pomocy szkoły a tylko dzięki angielskiemu z gier. Później dzięki temu w liceum w klasie językowej z rozszerzonym angielskim wszystko samo wchodziło mi do głowy, a teraz bez problemu komunikuje się na poziomie C1, wszystko bez kursów, głównie gry, seriale i trochę szkoła.
  • Odpowiedz
@nivenerr: mam dość podobnie, naukę angielskiego szkolnie zaczęłam dopiero w liceum, ale teraz po tylu latach pamiętam tylko, jak nauczyciel tłumaczył różnicę między pets i animals ( ͡° ͜ʖ ͡°) po tylu latach przyswajania (nie nauki, przyswajania) angielskiego jestem z siebie wręcz zadowolona, no i wracanie do tytułów gier w które się grało x lat temu i ROZUMIENIE to totalny stonks
  • Odpowiedz
przeciez gdy ktos gral 10 lat i wszedl na b1-b2 to i tak beka totalnie xD bo mozna ten czas lepiej spozytkowac i tez sie angielskeigo nauczyc :D


@fat_american_kid: I można ten czas spożytkować o wiele gorzej. Przecież tu nie chodzi o granie w gry dzień w dzień po 10 godzin przez 10 lat xD
  • Odpowiedz