Wpis z mikrobloga

#anime #animedyskusja

https://myanimelist.net/anime/12531/Sakamichi_no_Apollon

Kids on the Slope

Tym razem na patelni anime muzyczne osadzone w latach 60,


kiedy to przywieziona przez amerykańskich marynarzy kultura mocno przesiąkła japońskie społeczeństwo.


Z racji bycia joseiem, choć także o młodzieży, jest to z definicji tytuł zdecydowanie bardziej dojrzały od


Your Lie in April.

Skoro już stało się to co miało się stać, nie pozostało mi nic innego niż zakasać rękawy i wziąć się do meritum sprawy.

Sakamichi no Apollon jest opowieścią skupiającą się na bardzo nietypowej (certyfikowanej minimum 85% hetero) przyjaźni nowego ucznia w szkole - wątłego kujona z fobią społeczną - oraz osiłkowatego szkolnego mordoklepcy o bogatej historii demolowania innym uczniom uzębienia bez wyraźnej przyczyny, z elementem spajającym te dwa teoretycznie niekompatybilne materiały w postaci przewodniczącej klasy, która teraz zamiast jednego, ma teraz dwóch nicponi do okiełznania. Tak wygląda to na pierwszy rzut oka, ale prawdziwym bohaterem jest Jazz. Bo to właśnie ten gatunek muzyki staje się niezwykle ważnym elementem życia obydwu bohaterów. Dla jednego jest to okno na świat pozwalające mu wyjść z klatki, w której sam się zamknął, dla drugiego wentyl bezpieczeństwa, dzięki któremu może zapomnieć się w muzyce zamiast zrównywać całe miasto z ziemią. A ta cieniutka muzyczna nić porozumienia, summa summarum, okazuje się niezwykle wytrzymałą żyłką wędkarską, którą można by z sukcesem związać krokodyla. Tu powinno być teraz jedno zdanie podsumowujące i fajrant. Ja jednak zaproszę wszystkich na jeszcze jedną wycieczkę, bo niestety nie mogę się powstrzymać.

Mieliście może takie wrażenie, że coś was gryzło przy oglądaniu Your Lie in April? Większość pewnie gryzły łzy cieknące po polikach w kulminacyjnym momencie, niczym na widok pijanego wujka Mietka wyrzucającego szczeniaczki z wiadra do rzeki. Mnie gryzła konstrukcja tej historii, gdyż był to inżynieryjnie nakreślony niczym w niemieckiej fabryce BMW wyciskacz łez pozbawiony jakiejkolwiek duszy. Bo tak się składa i nie bójmy się tego powiedzieć YLIA to jeden wielki festiwal gloryfikacji waginy, zaprojektowany głównie dla widza brakiem owego elementu wyposzczonego, co by skuteczniej po wstępnym połechtaniu go straumatyzować. A muzyka, muzyka w tej serii została potraktowana w sposób wyjątkowo obrzydliwy. Jest narzędziem mającym na celu zbliżenie głównego bohatera do swojego upragnionego celu na tyle, by umożliwić penetrację. A droga nie jest to przyjemna, ponieważ muzyka sprawia bohaterowi potężny psychiczny i nawet fizyczny ból, zmusza go do cierpienia i niemalże dosłownie ciągnie w dół, próbując utopić w spierali własnego #!$%@?. A on szoruje tym gołym dupskiem po szkle, centymetr po centymetrze zbliżając się do czekających w jego mniemaniu rozwartych wrót do niebios, które przed posmakowaniem ambrozji zostały mu zabrane. Całą otoczkę na wskroś podłego potraktowania MC przez główną bohaterkę, niczym instagramowa Julka swojego simpa, litościwie przemilczę.

A w Sakamichi no Apollon? Muzyka jest zręcznym dyplomatom, gołąbkiem pokoju, a nawet babcią, która przynosi ciepłą herbatkę i ciasteczka. Gdy dwóch #!$%@? na siebie muzyków siada do instrumentów, z każdą nutką wszelkie złe emocje odpływają w siną dal, a na ich twarzach zaczyna gościć uśmiech, podobnie jak na mojej. Muzyka też jest fontanną radości, wnoszącą trochę ciepła i blasku w nie do końca szczęśliwe losy naszych bohaterów. Taką bańką-wstańką, która przywraca ich do pionu, gdy w życiu się przewrócą. A dziewczyny? Dziewczyny też są. Ale tutaj mamy miejsce na bardzo ważne przesłanie - nie dajmy się zwariować, nie wokół nich się świat kręci. Bros before hoes. Bros before hoes.

Gorąco polecam, jest to kawał piekielnie dobrej obyczajowej bajki. A jak mi nie wierzycie, to uwierzcie Watanabe, bo to właśnie reżyser i twórca Cowboya Bebopa stoi za tym projektem, patrząc na Ciebie spode łba, że nie widziałeś jego kolejnej top tier produkcji.

Ps. Płynność animacji podczas gry na instrumentach to poziom światowy, człowiek nie wie czy słuchać, czy oglądać.
Ps2. Piękne zakończenie, cieplutko na serduszku ()
kinasato - #anime #animedyskusja 

https://myanimelist.net/anime/12531/SakamichinoA...
  • 7
  • Odpowiedz
@kinasato:
Przeczytałem, że jest to anime muzyczne i ma miejsce w latach 60, link do MAL'a nieświadomie pominąłem i zastanawiałem się, dlaczego porównujesz to anime do Shigatsu wa Kimi no Uso, a nie do Sakamichi no Apollon. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#teamjaponskienazwy ( ͡° ͜ʖ ͡°)-
Anime zacne, również polecam.

@Karling:
Z ciekawości, jaka jest pozostała piątka?
  • Odpowiedz
@RatedR: tsuki ga kirei, koe no katachi, kono oto tomare 2 sezon, moj guilty pleasure i wiem że powinno byc mniej ale goblin slayer, a 5 nie pamietam a mal mi coś nie chce sie odpalić
  • Odpowiedz
Bo tak się składa i nie bójmy się tego powiedzieć YLIA to jeden wielki festiwal gloryfikacji waginy, zaprojektowany głównie dla widza brakiem owego elementu wyposzczonego, co by skuteczniej po wstępnym połechtaniu go straumatyzować.


@kinasato: o jezu. tak bardzo to.
  • Odpowiedz