Wpis z mikrobloga

@dasistfubar: Tak, najlepiej Polaroidy - żeby zdjęcia były tak gówniane że jak ktoś będzie je oglądał to pomyśli że wesele było w latach osiemdziesiątych.
  • Odpowiedz
@apee: Na wymienione przez Ciebie „punkty programu” można skierować dwie-trzy zaufane osoby - wtedy mogłoby się zakładać, ze któreś uchwyci odpowiedni moment ;)
  • Odpowiedz
@JorgNovartis: ja miałem ślub 2 tygodnie temu i nie miałem żadnego fotografa. Poza mamą panny młodej, której dzień wcześniej wytłumaczyliśmy jak się robi zdjęcia lustrzanką w trybie auto. Plus zebraliśmy zdjęcia od kilkorga gosci, które robiły je telefonami. Przy jakości aparatów we wspolczysnych telefonach wyszły bardzo fajnie. Pewnie wybiore z 10-15 zdjęć które wydrukuje do albumu, na ktory spojrzę pewnie z maks raz na rok.
Musiało by mnie chyba p---------ć
  • Odpowiedz