Wpis z mikrobloga

  • 1
@bartoszfcb: Myślę, że Luka jest już gwiazdą pierwszego formatu i bardziej spogląda się na niego jako na potencjalnego MVP. Wszedł w NBA wyważając drzwi z buta i ciągle to potwierdza. A MIP to taka nagroda dla chłystków.
  • Odpowiedz
@promateosz: @iAmTS: Chociaż z drugiej strony Luka poprawił się o 7,6 pkt/mecz, prawie 3 asysty, 2 zbiórki,poprawił skuteczność z gry grając tylko minutę dłużej. Ingram zanotował mniejszy skok a na skutecznosć mu spadła.
Wiadomo, że Luka to mocny kandydat do MVP, a Pelikanom dali jakąś nagrodę pocieszenia bo są słabi i im przykro pewnie było.
Ja w ogóle bym widział Lukę (pewnie brak mi obiektywizmu) jako MVP ligi,
  • Odpowiedz
@piotr-zbies: IMO wgl wysokie picki nie powinny być jakoś szczególnie brane pod uwagę przy tej nagrodzie, jednak od graczy z top 5 draftu oczekujesz, że prędzej czy później zrobią skok do przodu. Co więcej, często ten skok wynika po prostu z większego USG% (choć na to oczywiście też trzeba zasłużyć) co trochę zakrzywia obraz.
  • Odpowiedz
@1marcin1: W przypadku MVP NBA na szczęście patrzy się inaczej niż chociażby w Złotej Piłce dla kopaczy - jeśli będąc nawet prze kotem, ale nie dźwigniesz zespołu do tego top3 konferencji to możesz zapomnieć o nagrodzie. Staty to nie wszystko, liczy się wpływ na drużynę.

Mamy takich Wigginsów, Drummondów czy Love'ów co robią (lub robili) super staty w kiepskich organizacjach, no ale w sumie co z tego wynika?
  • Odpowiedz
@promateosz: no przecież wpływ na drużynę ma historyczny. Najefektywniejsza ofensywa w historii i całay skład to średniaki, oprócz porzingisa ale grał nieco poniżej oczekiwań.
Statystycznie co chwilę bije jakieś rekordy więc nie wyskakuj z wigginesem czy innymi bo żaden z nich nie wciagnął przeciętnego zespołu do PO. Gdyby nie kontuzje dwóch podstawowych podkoszowych to kto wie gdzie by skonczyli ten sezon
  • Odpowiedz