Aktywne Wpisy

Tyrande +23
Pytanko. Pracuje hybrydowo. Na służbowym laptopie mam maila że komputer potrzebuje manualnego restartu do aktualizacji i to parę godzin potrwa.
W mailu jest informacja, żeby najlepiej odpalić ręcznie aktualizację w nocy.
Czy firma może ode mnie wymagać włączania laptopa poza godzinami pracy?
#pracbaza #korpo #pytanie #praca
W mailu jest informacja, żeby najlepiej odpalić ręcznie aktualizację w nocy.
Czy firma może ode mnie wymagać włączania laptopa poza godzinami pracy?
#pracbaza #korpo #pytanie #praca

xiv7 +54
Ciekawostka: tak w roku 2050 będą wyglądać flagi stanowe Polski, Niemiec czy Francji jak Unia zmieni się już w Stany Zjednoczone Europy, mocarstwo światowe zapewniające bezpieczeństwo i komfort życia, nie jakieś romantyczne mity o podzielonym kontynencie bo przodkowie 500 lat temu tak żyli to my też musimy mimo że to nie daje nic w praktyce, a co więcej prowadzi do wojen. Ciekawe kto wtedy będzie u nas gubernatorem a kto będzie we
źródło: 1-12533
Pobierz




#polska #europa #usa #swiat #koronawirus
Czym dłużej to trwa, tym więcej osób zaczyna pisać z sensem: przyjęty w Europie sposób walki z koronawirusem jest najgorszym z możliwych, a konsekwencje tych działań będą znacznie gorsze niż sama choroba.Najpoczytniejszym na świecie tekstem w ten weekend był artykuł autorstwa Davida Katza, nie jakiegoś anonimowego "specjalisty z internetów", tylko dyrektora Centrum Badań nad profilaktyką Uniwersytetu Yale, jednej z najlepszych uczelni na świecie. Artykuł opublikował pod tytułem: "Is Our Fight Against Coronavirus Worse Than the Disease?" - Czy nasza walka z koronawirusem jest gorsza niż sama choroba? Tekst opublikowano w The New York Times, i jak napisałem, był to najpoczytniejszy tekst na temat koronawirusa w Internecie. Czy którekolwiek polskie medium go przedrukowało, opisało, streściło? Nie. Odważył się na to dopiero Sławomir Sierakowski w swoim felietonie dla onet.pl. Link do tekstu poniżej. Warto przeczytać.
Z resztą Katz, razem z 800 innymi specjalistami, głównie epidemiologami, specjalistami od zdrowia publicznego i medycyny, podpisał się pod listem, w którym ostrzegają przed wprowadzeniem "drakońskich środków" w walce z epidemią. Tego listu zapewne też w polskich mediach nie znajdziemy. We wstępie do listu, opublikowanym na stronie American Institute of Economic Research, możemy przeczytać:
"Jeśli podczas kryzysu polegasz tylko na środkach masowego przekazu, perspektywa może zostać zniekształcona. Możesz odnieść wrażenie, że cały świat zgadza się, że pełne zablokowanie samego życia jest jedynym sposobem kontrolowania rozprzestrzeniania się koronawirusa i zminimalizowania liczby ofiar śmiertelnych. Ale to nie bierze pod uwagę tego, co mówią teraz lekarze".
A w samym liście otwartym, kierowanym do Białego Domu, możemy przeczytać m.in.:
"Dobrowolne środki samoizolacji z większym prawdopodobieństwem pobudzają współpracę i chronią zaufanie publiczne niż środki przymusu i częściej uniemożliwiają próby uniknięcia kontaktu z systemem opieki zdrowotnej. Aby obowiązkowe kwarantanny były skuteczne, a zatem uzasadnione naukowo i prawnie, muszą zostać spełnione trzy główne kryteria: 1) choroba musi być przenoszona w stanie przedobjawowym lub wczesnym objawowym; 2) osoby, które mogły być narażone na COVID-19, muszą być w stanie skutecznie i skutecznie zidentyfikować; oraz 3) osoby te muszą spełniać warunki kwarantanny. Istnieją dowody, że COVID-19 jest przenoszony w fazie przedobjawowej lub wczesnej fazie objawowej. Jednak udział zarażonych osobników w ich przedobjawowych lub wczesnych stadiach objawowych w ogólnej transmisji nie jest znany. Skuteczne zidentyfikowanie osób narażonych będzie coraz trudniejsze, ponieważ społeczna transmisja wirusa staje się coraz bardziej rozpowszechniona, przez co kwarantanna staje się mniej prawdopodobnym środkiem w miarę rozprzestrzeniania się społeczności."
Nie piszą tego wariaci, oszołomy i świry. Piszą to doświadczeni epidemiolodzy, lekarze, profesorowie nauk medycznych.
Jako przykład rozwiązań innych niż europejskie pokazuje się Koreę, w której szkoły i restauracje wciąż są otwarte, a pomimo poziomu zarażeń podobnego w pewnym momencie do poziomu włoskiego, w tej chwili następuje ich drastyczny spadek. Korea postawiła na izolację osób z grup ryzyka i powszechne testy wykonywane na życzenie w zasadzie wszystkim chętnym. Życie gospodarcze w Korei funkcjonuje praktycznie normalnie. W Europie tymczasem, w tym szczególnie w Polsce, testów wykonuje się bardzo mało, a zamiast tego zamyka szkoły, restauracje, i zakazuje ludziom wychodzenia z domu. Skutkiem tego jest możliwe przeciążenie służby zdrowia - ale nie osobami z koronawirusem, tylko wszystkimi, którzy mają podobne objawy.
W Polsce mamy ponad 10 000 respiratorów. Nawet przy założeniu, że tylko połowę z nich wykorzystamy dla osób z koronawirusem, to wystarczy ich nawet przy 100 000 zakażonych (tylko 5% zakażonych wymaga podłączenia do respiratora). Podobnie jest we Włoszech. Osób w poważnym stanie wymagających intubacji jest tam dziś ok 3400. Jasne, być może w jakimś szpitalu zdarzyło się, że zabrakło respiratora, ale to nie jest w tej chwili problem globalny ani nawet ogólnokrajowy. Ale artykuły o tym, że gdzieś nie przyjmuje się pacjentów, bo brakuje respiratorów, klikają się świetnie, a na pewno znacznie lepiej niż takie, w których tytuł będzie brzmiał "Respiratorów nie brakuje".
Tak samo jak bardziej strasznie wyglądają obrazki ciężarówek wywożących ciała zmarłych, niż perspektywa zwolnienia z pracy kilkudziesięciu tysięcy osób, pogorszenia się poziomu życia kilku milionów, zwiększenia przypadków depresji, samobójstw czy pozamykanych firm. Tego wszystkiego nie da się pokazać w 5-sekundowej migawce w Wiadomościach, to przecież nie ma strachu.
Nie ma dziś już sensu twierdzić, że koronawirus to tylko grypa. Ale ilość fejków, nadużyć oraz zwykłej paniki jest taka, że obiektywna ocena sytuacji i samodzielne wyciąganie wniosków jest już praktycznie niemożliwe.
A wszystko wskazuje na to, że znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie kwarantanny dla osób urodzonych przed rokiem 1960 i zminimalizowanie ich kontaktów z osobami młodszymi, a zostawienie w spokoju wszystkich pozostałych, pozwalając im normalnie funkcjonować, pracować, chodzić do szkoły. Koszty społeczne byłyby znacznie niższe, społeczeństwo prawdopodobnie zyskałoby masową odporność (czego teraz na pewno nie zrobi) a gospodarka by się nie zawaliła. Ale w tym modelu rząd nie miałby uprawnień do sterowania wszystkimi i wszystkim, wprowadzania kolejnych zakazów, nakazów i programów pomocowych - innym słowy: nie miałby się czym wykazywać, a dziennikarze nie mogliby tworzyć tylko kolejnych klikbajtowych artykułów. Byłoby znacznie nudniej, znacznie bezpieczniej, i znacznie normalniej.
Poza tym nie łudźmy się, że za 2 miesiące nie będzie w Polsce żadnego przypadku koronawirusa. Będą. Tylko po pierwsze: przyzwyczaimy się do tego (tak samo jak przyzwyczailiśmy się już dawno do wojny na Ukrainie czy kilku tysięcy dzieci umierających codziennie z głodu), a po drugie nadejdzie taki moment, że zakazy zaczną działać na niekorzyść rządzących. A wtedy szybko taktyka się zmieni.
Do poczytania:
https://www.aier.org/article/800-medical-specialists-caution-against-draconian-measur
https://www.nytimes.com/2020/03/20/opinion/coronavirus-pandemic-social-distancing.html
źródło: comment_1585982293NuyUUhStOu3OiDmDbXJKkY.jpg
PobierzJak pokazują przykłady z całego świata, dobrowolna samoizolacja nie działa.
A, no i twoim zdaniem izolacja części społeczeństwa to głupota, ale już #!$%@? zamknięcie całego społeczeństwa to sensowne rozwiązanie? Śmierć i kalectwo to będziesz miał, jak twoi rodzice (bo pewnie nigdy jeszcze nie pracowałeś) stracą źródła dochodu i będziesz jadł szczaw z makaronem codziennie
Oczywiście bo jak wszyscy siedzą na dupie to wirus się nie rozprzestrzenia aż w końcu ginie. Tak zrobili Chińczycy i dzięki temu poświęceniu ich gospodarka ucierpi dużo, dużo mniej niż europejska.
A Chiny ograniczyły liczbę zakażeń i wprowadziły dokładnie takie środki o jakich mówi autor artykułu. Nie rozumiesz, że tego wirusa nie da się wyeliminować, bo nie da się znaleźć wszystkich zakażonych na całym świecie i zawsze znajdzie się tą
W Japonii czy Korei też codziennie jest po ok. 100 nowych zakażonych, a restauracje i inne miejsca działają normalnie. Po prostu mieszkańcy stosują środki higieny plus odwołano różne wydarzenia masowe
Plus w Chinach tak
Europejczycy mają z tym problem niestety. Noszenie maseczki dla wielu ludzi jest czymś niewyobrażalnym. W centrum Warszawy może co 10 osoba nosi maseczkę. Poza Warszawą na człowieka w maseczce bardziej się gapią jak na murzyna.
Przecież w Polsce nikt nie chce zamykać całego kraju. Większość ludzi nadal pracuje, wstrzymano tylko niektóre branże. Piszesz że w Korei coś działa a u nas się zamyka. Gdyby Koreańczycy zachowywali się tak jak Polacy to u nich też trzeba by zamykać. Gdyby ludzie po pracy siedzieli na dupie zamiast łazić w dużych skupiskach to nie trzebaby wprowadzać
Komentarz usunięty przez autora
Słowo od prof. Johna Oxforda wiodącego w świecie wirusologa i specjalisty od grupy:
„Personally,
Komentarz usunięty przez autora
W przyszłym miesiącu dostaję podwyżkę ¯_(ツ)_/¯
źródło: comment_1585995523tgZyuW4X184qh8aOAIwyHR.jpg
Pobierz