Wpis z mikrobloga

https://kulturaliberalna.pl/2018/08/20/szulecki-rocznica-operacja-dunaj-praga-polska/

A jednak refleksja jest konieczna, bo polskie wojsko brało w dławieniu czechosłowackiego demokratycznego zrywu aktywny udział. W Jiczynie stoi dziś pomnik dwojga ofiar polskiego żołnierza Stefana Dorny, który po pijanemu wystrzelił na skrzyżowaniu 74 pociski w ludzi i samochody, w tym dziesięć w dwudziestoczteroletniego Jaroslava Veselého, a potem kolejne w jego matkę. W nakręconym w czesko-polskiej koprodukcji filmie dokumentalnym ani Dorna, ani jego przełożony, nie zdobyli się na skruchę czy przeprosiny, tłumacząc się rozkazami, okolicznościami, dziejową koniecznością.


https://www.rp.pl/Plus-Minus/308319916-Operacja-Dunaj-Zbrodnia-przodownika-pracy-podczas-inwazji-na-Czechoslowacje.html

W wyniku strzałów zginęły dwie osoby, cudem przeżyły dwie inne, do których Dorna strzelał kilkakrotnie, już po ich upadku na ziemię. Wiele osób zostało ciężko rannych. Na miejscu odnaleziono dwa puste magazynki i jeden magazynek z 12 nabojami do kałasznikowa 7,62 mm. Dorna miał na sobie również dwa zegarki damskie, pierścionek oraz pieniądze, które nie należały do niego. Według świadków po zatrzymaniu przez przełożonych był na tyle trzeźwy i poczytalny, że rozpoznawał nie tylko żołnierzy po ich stopniach i nazwiskach, ale i po funkcjach, które pełnili w jednostce, np. do jednego z nich zwracał się per „panie sekretarzu". Na pytania, dlaczego strzelał, nie odpowiadał.


#historia #prl #czechy #slowacja