Aktywne Wpisy
Dlaczego tak wielu tutaj zależało, żeby Sigma odpadła?
#mecz
#mecz

johnkashtan +38
Proszę państwa, dostaję wasze podziękowania w listach, telegramach oraz pocztą pantoflową. Jest mi oczywiście bardzo miło, choć jedyne co robię, to nałogowo naduszam zielony krzyżyk przy waszych anonsach. Jednakowoż, jestem zawiedziony jakością podsumowania mojej aktywności na tej oto stronie internetowej. To z kim dyskutuję jest mocno losowe, bo większości tych pseudonimów nie kojarzę, a i dość rzadko komentuję to czym dzieli się QRQ, ale zawsze plusuję. Podobnie to się ma do top
źródło: podsumowanie-2025
Pobierz




Part 1
https://www.wykop.pl/wpis/34395825/andrzejek-nie-byl-specjalnie-dobrze-zbudowany-ani-/)
Part 2
https://www.wykop.pl/wpis/34412945/part-2-przygod-andrzejka-part-1-https-www-wykop-pl/
Kilka dni później, kiedy farba zaczęła schodzić z sierści biednego zwierzaka (cudem tylko nie zdechł na wskutek fryzjerskich zapędów Adasia), wszyscy już doskonale wiedzieli, że po wiosce za lokalnym dziwakiem i znanym onanistą nie biega smok, ale ukradziony z plebanii jamnik. Wszyscy, oczywiście z jednym wyjątkiem.
Nikt nie próbował nawet informować władcy smoków, że w rzeczywistości stał się zaklinaczem parówek (bo pies ten faktycznie słuchał się go bezwzględnie, i widać było z daleka intymną więź łączącą Andrzejka i Tyrlegaurla, bo tak też ochrzcił go ten pierwszy), a nie właścicielem współczesnego Tabalugi.
Pies przyjął się w drużynie i szybko stał się jej maskotką. Powarkiwał jednak nadal ze słością za każdym razem kiedy znajdował się w towarzystwie Mariuszka, który to użyczył swojej skarpety, żeby robiła za knebel. Pewnych traum nie można wybaczyć.
Andrzej widząc blaknącą sierść przyjaciela bardzo się zmartwił. Doszedł do jedynego słusznego, logicznego wniosku. Tyrlegaurl musiał tęsknić do swojego smoczego życia. Życia, którego nikt we wsi nie mógł mu zapewnić.
Co prawda zrodził się pomysł, aby dostarczyć mu na pożarcie córkę sołtysa, ale ta z pewnością nie była już od dawna dziewicą. Postarał się o to Romek, starszy o cztery lata samotnik, bohater w oczach wielu, weteran wojenny, który w trakcie licznych walk podjazdowych z gówniarzami z wioski obok stracił dwa zęby.
Ta luka w uzębieniu była dowodem jego męskości, za którą był poważany przez wszystkich.
Ekipa regularnie zbierała się wieczorami przy ognisku i słuchała jego opowieści. Największym powodzeniem cieszyła się ta, w której złożył w ofierze, w trakcie ratowania wioski, dwa trzonowce.
Jego rodzice byli w stanie zapewnić mu wstawienie nowych, ale Romuald zapierał się jak tylko mógł, żeby do tego nie doszło. Postanowił nosić dumnie swoją szczerbatą, paskudną facjatę, aby przypominać nieprzerwanie wszystkim, jak wielkiego poświęcenia się dopuścił.
Andrzejek jednak znał prawdę. Podsłuchał kiedyś jego rodziców, jak wspominali ten pamiętny dzień.
Ku swojemu przerażeniu odkrył wtedy, że Romuś tak naprawdę zęby stracił w momencie, w którym jego pomysł zahamowania przed samą bramą wjazdową na rowerze, zweryfikowała rzeczywistość. P-----------ł, bo innego określenia nie można tu użyć, z pełną prędkością w drewniane szczeble, kiedy w rowerze zerwała się linka hamulcowa.
Historia, która na stałe weszła już do kanonu wiejskich legend, okazała się być niczym więcej, jak tylko kłamstwem.
Powiernik pierścienia rozumiał jednak, jak wielkie spustoszenie w moralach wsi sprawiłaby prawda. Postanowił milczeć, i wziąć ten sekret ze sobą do grobu. Ten parszywy świat potrzebuje bohaterów. Nawet dwulicowych, którzy są tylko symbolem, większym od nich samych.
Romek w tym czasie korzystał z życia, co doprowadziło do zbrukania wspomnianej już córki sołtysa. Andrzej pluł sobie teraz w brodę, że nie wsypał obłudnika, ponieważ gdyby nie bohaterska aura roztaczająca się nad Romkiem, żadna dziewczyna nie pozwoliłaby mu nawet trzymać się za rękę.
W przypływie desperacji, Andrzejek uznał więc, że brązowy smok, to w zasadzie nawet lepszy podopieczny niż zielony. Dzięki temu Tyrlegaurlowi łatwiej będzie wtopić się w otoczenie, a rząd nie będzie go ścigał w celu przeprowadzenia na nim niebezpiecznych eksperymentów medycznych.
Pozostało teraz czekać, aż smok wyhoduje nową parę skrzydeł, po zrzuceniu ostatnich. Widocznie te dostojne bestie pozbywały się ich wraz z wiekiem, na miejscu których rosły nowe, z pewnością jeszcze wspanialsze.
Czy wspominałem już, że Andrzejek nie był zbyt inteligentny?
Kilka tygodni później Władca Smoków, przechadzał się wraz ze swoim gadzim przyjacielem wzdłuż rowu, gdzie spotkał starego kolegę, który miał w zwyczaju nosić pod pachą dzieło swojego ulubionego (jednocześnie jedynego którego znał), filozofa - Nietzschego. Chłopak ten, któremu było na imię Sławek, kazał wszystkim mówić na siebie Fryderyk, i uważał się za kolejne wcielenie wąsatego prawiczka, którego wypaczone idee posłużyły faszystom do zbudowania swojej ideologii.
Fryderyk złożył śluby nieużywania kciuków przez rok, aby poprzez umartwianie się, znaleźć się bliżej ostatecznego celu - stania się nadczłowiekiem.
Nie posiadał on jednak żadnego przydatnego wykształcenia, co doprowadziło do tego, że wnioski jakie wyciągał z prac filozofa były najczęściej kompletnie absurdalne i pozbawione jakiejkolwiek logiki. Uchodził jednak za prawdziwego mędrca, do którego nawet starszyzna (to jest, chłopaki, którzy byli już w stanie wyhodować rzadki zarost), przychodziła po rady w trudnych chwilach.
Andrzej pozdrowił Fryderyka, i zapytał go o samopoczucie.
-Pozdrawiam cię, Fryderyku, i pytam o samopoczucie.
Odpowiedział ten drugi:
-Dziękuję że pytasz, czuję się dobrze, na tyle dobrze oczywiście, na ile czuć się może ktoś potrafiący zrozumieć w jak tragicznej sytuacji znajduje się ludzkość. Do tego za tydzień mija rok odkąd złożyłem śluby, więc miałbym też do ciebie pewną prośbę. Czy mógłbym pożyczyć na tydzień, no, góra dwa, gazetkę, którą trzymasz w stodole?
-To bardzo intymne, zaczął Andrzejek, wymieniać się takimi rzeczami, ale tobie przyjacielu, nie mógłbym odmówić. Zgłoś się proszę do mnie, kiedy kciuki już znowu staną ci się przydatne.
-Dziękuję. Przypomnę się z pewnością. Odwdzięczę ci się teraz pewną mądrością, nad którą kontemplowałem w momencie, w którym przyszedłeś. Słuchaj uważnie:
Człowiek jest tylko mostem, drogą którą należy przebyć, aby dostąpić zaszczytu stania się istotą doskonałą. Uważaj na fałszywe kładki, które mogą kusić pozorną trwałością, nie jest to droga dla poszukiwacza prawdy.
-Twa mądrość jest niezmierzona, jestem szczęśliwy, mogąc żyć w czasach, w których błogosławisz swoimi bosymi stopami (rodzice Fryderyka byli biedni, więc na ogół nie miał on butów), świętą ziemię naszej wioski. Pójdę już, gdyż przyszedł mi do głowy pewien pomysł, dzięki któremu pomogę ludzkości wznieść się na wyżyny moralności.
Przyjaciele rozstali się, a Andrzejek popędził czym prędzej nad lokalny strumyk, gdzie w jego najwęższym miejscu zbudował kiedyś z kolegami kładkę.
Rozmontował ją precyzyjnie i błyskawicznie przy użyciu kija znalezionego niedaleko. Przyłożył do pyska Tyrlegaurla kawałek starej skarpety i popchnął zachęcająco w stronę pobliskich zabudowań.
Pies puścił się pędem z szaleństwem w oczach do domu Mariuszka, który chwilę potem dotarł, wiedziony przez smoka, nad strumyk.
-Mariusz, zwołaj wszystkich. Koniecznie przyprowadź Tomka. Będzie kluczowym elementem, w tym co mam zamiar uczynić.
Po 20 minutach zgraja około 15 wyrostków stała przy brzegu i oczekiwała w napięciu.
-Jesteśmy wszyscy? Nie widzę Grubego. Co z nim?
-Gruby ma srakę, zeżarł wczoraj trzy kilo czereśni.
-Może to i lepiej, że go nie ma...z pewnością dla Tomka.
Rozbieraj się i kładź w poprzek strumyka.
Powiedział, zwracając się do opierającego się o drzewo chłopaka.
Tomek popatrzył nerwowo na kolegów i głupkowato uśmiechnął, mając nadzieję, że to jednak żart.
-Nie utrudniaj, nie będę sam rozbierał drugiego faceta. Pamiętaj, że ostatnio ślubowałeś mi bezgraniczne posłuszeństwo, po tym jak kryłem cię przed ojcem, dzięki czemu uniknąłeś łomotu za podprowadzenie mu bimbru ze stodoły.
Tomek mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem, zaczął ściągać ubranie i składać je schludnie obok pobliskich krzaków.
Dwóch kolegów wydało z siebie okrzyk zdziwienia i podziwu kiedy ściągnął slipki.
Andrzej od razu przywołał towarzystwo do porządku.
-Nie gapić mu się na pytę! Nie będziemy go molestować.
Golec odetchnął z ulgą, a humor mu nieznacznie wrócił. Czarny scenariusz, którego obawiał się najbardziej, nie zostanie zrealizowany. Przynajmniej nie dzisiaj…
Kiedy położył się w lodowatej wodzie, Andrzejek wziął w ramiona Tyrlegaurla i stanął mu na brzuchu, przechodząc na drugą stronę strumienia.
-Tomek dziś stał się mostem, po którym my, podążając za naukami Fryderyka, przechodzimy aby dostąpić zaszczytu osiągnięcia poziomu, o którym inni mogą tylko pomarzyć.
Kolejno, jeden po drugim, wszyscy przedostali się na drugą stronę. Nikt nic nie powiedział, w nabożnej ciszy zdobywali kolejny poziom samoświadomości.
Wołam liczny fanklub przygód Andrzejka:
@GuyGardner @ZemstaNaCebulakach @czarnohumorasty @milltown @gregory_el @WieslawPaleta
#pasta #heheszki #tworczoscwlasna #opowiadanie #andrzejekwladcasmokow
Dzięki za miłe słowa! Mocno motywują. Nie byłem jednak gotowy na taką sławę, mam nadzieję, że nie namiesza mi ona w głowie;/