A do mnie wpadł na śniadanie kot bezdomniak, zmarznięty, przeziębiony, dziś bardziej niż zwykle odważny, bo przez otwarte dla niego okno wszedł na wewnętrzny parapet i sobie skromnie przycupnął patrząc na swojego człowieka i się nie boi. To większy cud niż jakiekolwiek zmartwychwstanie, bo tylko zwykłe do bólu życie.
  • Odpowiedz
@a231: nie posiadam polskiego paszportu i nie robię z majonezu lewatywę, żeby móc dotrzeć do szczytów polskości. To twoja receptura która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie?
  • Odpowiedz