Zamawiałem jedzenie z Uber eatsa już z 50 razy. Pierwszy raz wczoraj trafiła mi się kobietą, która dostarczała. Nikt nigdy jeszcze nie miał problemu, żeby dotrzeć do mojego mieszkania. Jej natomiast dostarczenie żarcia z McDonalda znajdującego się 3 minuty zajęło ponad 20 i jakieś 5 telefonów do mnie, że nie może mnie znaleźć, że już stoi przed drzwiami (stała w zupełnie innym miejscu), że podałem jej zły adres. Żarcie przyszło zimne, a
#ubereats to gówno jakich mało.
1. Zamów żarcie na uber eats
2. Jako że wiesz, że ich super nowoczesna mapa i technologia która zrewolucjonizowała płatne przejazdy nie potrafi ogarnąć budynku postawionego 20 lat temu przy głównej ulicy, napisz notkę wyjaśniającą, jak do Ciebie trafić
3. Napisałeś ją po Polsku. No ale jak wiadomo zamówienie o tej porze wiezie senegalczyk - mogłem się domyślić.
4. Więc do niego dzwonisz, a on coś #!$%@?