O tru­skaw­ko­wym pro­ble­mie pisze por­tal natemat.pl. Plan­ta­tor Ja­nusz Gli­nic­ki, wła­ści­ciel Sad­po­lu z Wierz­bi­cy koło Se­roc­ka, w róż­nych la­tach go­spo­da­ro­wał na ponad 400, a nawet 500 hek­ta­rach upraw. W maju – gdy za­czy­na­ją owo­co­wać pierw­sze krze­wy – po­trze­bo­wał ponad 1000 osób do zbio­ru. Fir­mo­we au­to­ka­ry zwo­zi­ły zbie­ra­czy z wsi od­le­głych od pola nawet o 60 km. Ale go­to­wych do zgi­na­nia ple­ców o świ­cie uby­wa­ło z roku na rok.

– Jak lu­dzie nie chcą
@amid: Hehe facet płaci 1,5 zł. Ja w roku 2005, kiedy miałem 16 lat jeździłem do okolicznych wsi na truskawki to za kobiałkę bydlaszczych truskawek płacili 2,5 zł, a za małe takie standardowe 3,5 zł. Za 1,5 zł nikt by nie poszedł, mimo, że wszystko było tańsze niż teraz.