Mitki i Mirabelki w dniu wczorajszym lecialem pierwszy raz w zyciu smiglowcem. Nie lecialem nim z wlasnej woli, a wrecz zostalem wciagniety winda do niego...za pomoca trojkata ewakuacyjnego. Mialo to miejsce po godzinie 19 na podejsciu pod zawrat z hali gasienicowej. Po krotce, wyszedlem na szlak o 9 z piatki, wszedlem na zawrat i dalej poszedlem na swinice, nastepnie udalem sie na kasprowy aby pozniej przejsc na karba pod koscielcem, a stamtad
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach