@hellyea: numer TOPR to najlepiej sobie zapisać gdzieś bo w stresie nie koniecznie można pamiętać a telefon też zawodne bydlę może być...

@RRybak: jeżeli nie znamy swojego położenia względem jakiegokolwiek skupiska ludzi - choćby schroniska albo nawet szlaku, to można dawać sygnały dźwiękowe. Jeżeli się orientujemy gdzie jesteśmy ale jest noc, można dawać sygnały świetlne latarką
  • Odpowiedz
Zaczytuje sie teraz w Kronice #topr, rok po roku, od samego początku, żeby zebrać wszystkie dane o wypadkach śmiertelnych.

Mało kto być może wie, ale wtedy się za bardzo nie cackano z opisami:

wszyscy są wymienieni z imienia i nazwiska- ludzie potrzebujący pomocy oraz wzywający do nich pomoc, są podane ich zawody, czy pierwszy raz byli w #gory czy może 3
@Jofiel: jasne :) oraz "Błękitny krzyż" i opowiadania Żuławskiego i Długosza, w których też dużo podobnych opowieści. Poza tym "W stronę Pysznej" też zahacza o te tematy niejednokrotnie. Sporo tego. Kronika TOPR to podstawa, pierwszy wpis z 1908 roku pięknie napisany przez Zaruskiego, a potem już jak to kronika ;)
  • Odpowiedz
#tatry #gory #topr

Jak mi się uda to przez weekend zrobię podsumowanie dotychczasowych wypadków w Tatrach w ramach mojego tagu, bo ostatnio nie ma dnia bez kolejnych złych wieści.

Ja nie wiem czy ludzie są coraz głupsi czy o co chodzi.

Policzę
@Zioman: będzie pod tagiem # gorymalgorzaty . Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć czas, bo tego jest już tyle, że warto pokazać to ludziom w zestawieniu, ku przestrodze.
  • Odpowiedz
hej, hej! : )

Z nadzieją, że mnie nie zbluzgacie za niezgodność z ideą tego miejsca i jednocześnie z prośbą o uzupełnienie, przesyłam Wam ankietę, która jest mi potrzebna do pracy magisterskiej 'na wczoraj'.

Ankieta jest krótka, nieskomplikowana i w temacie wypadków w Tatrach.

Dziękuję
tl;dr


Historia zaczyna się tak, że z kumplem pojechaliśmy w góry. Warunki w sumie nie były jakoś super ciężkie. Jak zwykle mieliśmy szczęście do pogody i wychodząc było ciepło, Słońce świeciło także na luzie do Czarnego Stawu. Potem zaczęły się kamienie, bula i jest taki wielki kamień który się obchodzi (kto wchodził letnim wejściem to wie). No i idziemy za tym kamieniem i słyszymy jakieś krzyki. Ja mówię do kumpla "co to za zjeb drze japę" xD no i śmieszkujemy ale idziemy dalej. Wychodzimy zza kamienia i tu się zaczyna śnieg a na śniegu leży jakiś ziomeczek, ze 100m wyżej jakaś laska (narzeczona jak się okazało) no i jeszcze wyżej małżeństwo Węgrów z dzieckiem (13 lat). Koleś nas woła, podchodzimy i pytamy się co się stało bo widać było że coś jest nie tak. On mówi że zjechał dobre 50m po śniegu, uderzył w duży wystający kamień i to go uratowało.

No to my co, kumpel trochę się bardziej na ratownictwie znał to go tam obadał, opatrzył i ok. Ja w tym czasie zadzwoniłem po TOPR że taka i taka sprawa i jesteśmy tu i tu. Oni że wyruszają z Morskiego Oka bo śmigłowiec w naprawie. No to co, rozpoczynamy akcje zabezpieczania poszkodowanego. Ja miałem koc termiczny to go owinęliśmy, pod dupę drugi i tak siedział. I co? Zaczęły się problemy bo się zsuwały kamienie zrzucane przez Węgrów (poleciał też bidon). Na nic się zdało darcie japy. Stwierdziliśmy że ważniejsze jest żeby nie dostał z kamienia w głowę i podjęliśmy decyzje o przesunięciu go z 2m w prawo gdzie kamień będzie go/nas osłaniał. Tam napotkaliśmy drugi problem, zaczął nam się co jakiś czas zsuwać. No to mamy line to skorzystamy. Lina przywiązana do skały wyżej a na niego założyliśmy mu moją uprząż, oczywiście nie tak jak się zakłada normalnie tylko za ręcę żeby miednicy jeszcze bardziej nie uszkodzić. Tak zabezpieczeni czekaliśmy na ratowników.
Fraglesss - tl;dr



SPOILER
SPOILER




Historia zaczyna się tak, że z kumplem pojec...

źródło: comment_bwIXutfTemvhSKB5gfDVeMj00LU8vz3z.jpg

Pobierz
@Fraglesss: oni po prostu robią co do nich należy, często tylko z pasji (ochotniczo), no a jak to wśród ludzi- bywają bardziej i mniej uprzejmi. Szczerze mówiąc trochę się niektórym nie dziwię, że są oschli, bo nie każdy potrafi np. N- ty raz ratować niewdzięcnego i roszczeniowego jegomościa, a jednak to nie rzadkość. W końcu można wyleczyć się z uprzejmości i po prostu robić swoje. Najbardziej zapamiętałam jak znajomi mi
  • Odpowiedz
@baczus: ja sie kiedyś tak przyzwyczaiłam do tego dźwięku, że po powrocie do domu i tak przez jakiś czas miałam wrażenie, że słyszę smigłowiec :D
  • Odpowiedz
Jakiś Mirek był może ostatnio w #tatry ?

W nadchodzący weekend chciałbym przejść Ścieżkę nad Reglami. Na TOPRowej stronce nie ma już informacji o powalonych drzewach, za to na stronie TPN jest zapis o zamknięciu "Ścieżka nad Reglami na odcinku Dol. Kościeliska - Dol. Chochołowska"

Zamknięty czy nie zamknięty?

#topr
@lehooleh: Komunikat turystyczny TPN jest najbardziej pewny i w ogóle, bo TPN jest odpowiedzialny za szlaki w Tatrach. Jedynie TOPR odpowiada za ustalenie stopnia zagrożenia lawinowego. Tu że ten szlak jest nieprzetarty jest możliwe bo w ostatnim czasie były duże opady + nie posprzątano wszystkich drzew z grudniowego halnego.
  • Odpowiedz
@Barglenawdlezouss: oj lepiej, jasne! Ale niestety :(

Lecieli wtedy po kogoś na Karb, jeśli dobrze pamiętam. Spuszczali jednego na linie do poszkodowanego. Ale nie pamietam, co sie wtedy stało [a zwykle śledzę, zreszta ciężko nie wiedzieć jak się mieszka przy miejscu, gdzie helikopter stancjonuje w Zakopcu...]

@jantarka: bardzo długo kiedyś przegladałam oferty pracy w Zakopcu- jest katastrofa. Ja mam plan taki, zeby kiedyś wyemigrować do Krakowa- tam robota
  • Odpowiedz