Jak tak wam smutno, że wam petarda psa straszy, to sobie kupcie psa myśliwskiego, a nie burka, co prócz ujadania na ludzi gdy Ci rano idą do pracy, nie wnosi do życia nic ciekawego. Ja miałem jagdteriera - mały, smukły a zachowywał się jak #!$%@? rambo. Twój piesek boi się petard? Sra pod siebie gdy ktoś powie przy nim "achtung"? Mój gonił te #!$%@? petardy i robił salta jak wybuchły 2 metry
Ehh Mirki co się #!$%@?ło to ja nawet nie. Domówkę robiłem, bo różowa pracowała. Zaprosiliśmy wszystkich znajomych, którzy mieli podobną sytuację i nie mieli lepszych planów. Przyjemna imprezka, whisky, wóda, śpiewy i inne dzikie pląsy. W pewnym momencie kolega jeden źle się poczuł i chciał posiedzieć na balkonie. Spoko. Koło 6:00 się goście rozeszli. Rano budzą nas wrzaski, wyzwiska i ktoś kamieniani po balkonie nam rzuca. Wychodzę i zerkam, a pod nami
Byłem przed chwilą z psem a tu impreza na ławeczce jeszcze trwa, nie ma to jak Żołądkowa DeLuxe i Caprio na ławce w parku, ale kurde marynarki są. Co oni są #!$%@? nieśmiertelni czy jak? #sylwester
Mój pierwszy Sylwester / Nowy Rok w Polsce od 10 lat \o/ Trochę się odzwyczaiłem od fajerwerków - to, co się jednak dzieje na osiedlach to mimo wszystko lekka przesada. Pojedyncze strzały (rakiety/petardy) słychać od kilku dni. Wczoraj ostrzej zaczęło się już około godziny 17-stej, północ to armagedon. Zrozumiem jeszcze niektóre kolorowe rakiety, ale walenie petardami tego kalibru między blokoami jest lekką przesadą. Inna sprawa to śmieszki, co celują specjalnie udziom po