Turystyczna jazda korzystając z uroków wyjątkowo pięknej pogody jak na tą porę roku. Może wiatr był sredni, ale za to jak ciepły :P
Oczywiście nie byłoby trasy bez przygód, a tym razem jakiś kierowca tuż przed skrzyżowaniem mnie wyprzedził, wjechał przede mna i od razu maksymalnie zahamował... Chyba chciał sobie zderzak na mój koszt zrobić... A wcześniej prawie inny rowerzysta we mnie wjechał, także moc atrakcji była
Kudosa i plusika daj mireczkowi, myszką potrząśnijjjjjj
Walka sama ze sobą i ze swoim bolącym brzuchem… Musiałem przerwać trasę i jechać na najbliższą stację kolejową, bo ledwo co jechałem. Prawdopodobnie najkrótsza i najwolniejsza trasa w tym roku, ale od granicy z CZ ledwo co jechałem z bólu. Dopiero przerwa przy j. Nyskim pozwoliła mi jeszcze chwilkę jechać. Zrozumiałem dzięki tej jeździe, że jeżeli całą noc męczy zatrucie,
Ja pierdziele co za katorga. Raz, że nuda straszna na trasie. Pola, pola, pola i j---e gnojem. Dwa wiatr w mordę w drugiej połowie trasy. I trzy. Wisienka na torcie. Od 80km jechałem na permanentnym kapciu z przodu (╯°□°)╯︵ ┻━┻ co kilka kilometrów musiałem się zatrzymywać i dopompowywac przód. Żeby chociaż to było pompuj rower
Prognozę pogody chyba Sasin układał. Było zupełnie na odwrót (ಠ‸ಠ) Jedyne #100km w deszczu, z czego pierwsze 80 po bolimowskich u-----h. Ale trudno. #kwadraty wymagają poświęcenia ( ͡º ͜ʖ͡º) Maluszek od południa już ładnie podbudowany. Jeszcze 2 jazdy z zachodu i wskoczy +2 na 65 (⌐ ͡■ ͜