możecie polecić jakąś fajną (kultową?) pętlę w okolicach miasta? Wymagania wiadome: ładne widoczki, mały ruch samochodowy, a jeśli dodatkowo uda się nabić trochę przewyższeń na trasie to już w ogóle miód malina. Długość idealnie w granicach 150 km (zależy ile tych przewyższeń wejdzie).
Plan jest taki, żeby rano dotrzeć pociągiem na Kraków Główny, zrobić trasę i wrócić do domu wieczorem. Przyjazd około 9:00 w jakąś sprzyjającą niedzielę i odjazd o 19:00, więc































Jak już jesteś w Nowej Hucie to zalew + kombinat.
Dorzuć do tego:
- Bagry,
- Błonia,
- Lasek Wolski z kopcem Piłsudzkiego.
- Kopiec Kościuszki