Mrozy się skończyły, powietrze trochę mniej zanieczyszczone, da radę oddychać bo w zimie to mi nos zatyka od PM2,5 i PM10.

Więc marzec. Człowiek naiwnie myśli „o, wiosna, ptaszki, słoneczko, spacerek”, a tu zaś nos swędzi jak po wciągnięciu pół paczki pieprzu. Idę rano po bułki i czuję nos, gardło, oczy.

Najlepsze jest to, że to dopiero rozgrzewka. Marzec to dla mnie takie intro, unitarka, level 1: „pylą jakieś drzewa, trochę pokręci”. Spoko, jeszcze
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

powietrze trochę mniej zanieczyszczone


@puexam: Nie sposób zaprzeczyć, ale nic dziwnego jeśli niektóre domy dosłownie w sezonie grzewczym zmieniają kolor od tego czym palą w nich ich właściciele xD
  • Odpowiedz
@DeringeR: brałem długo feksofendaynę, przestała w końcu działać. Miałem na receptę Rupafin, był spoko, mogę polecić jak ktoś nie brał. Wada-właśnie recepta więc jak się skończył to wróciłem do tych bez recepty.
Paradoksalnie najlepiej na mnie działa starsza cetyryzna więc lecę obecnie na zyrtecu. Plus sterydy psikane do nosa bo bez nich byłaby masakra.
  • Odpowiedz